Strona głównaPort GdyniaRaporty portowe i miejskieRaport 16. Sprawozdanie sytuacyjne kierownika Państwowego Urzędu Bezpieczeństwa i Porządku Publicznego w...

Raport 16. Sprawozdanie sytuacyjne kierownika Państwowego Urzędu Bezpieczeństwa i Porządku Publicznego w Gdyni Władysława Staniszewskiego za czas od 7 do 13. czerwca 1929 roku

Raport opisuje napiętą sytuację polityczną przed wyborami w Gdyni, problemy robotnicze, sanitarne i mieszkaniowe oraz bieżące sprawy bezpieczeństwa i życia społecznego.

I. SYTUACJA OGÓLNA
Kwestia wyborów do Rady Miejskiej w dalszym ciągu jest jednym z najaktualniejszych zagadnień. W danej chwili zarysowały się trzy grupy wyborcze. Jedna to Lista Kaszubska, której inicjatorzy w dalszym ciągu starają się uważać za odrębną mniejszość narodową w Polsce. Na czoło tej listy wysunięto byłego prezesa Rady Miejskiej z Gdyni-Oksywie, Teodora Miotka. Jest to człowiek w gruncie rzeczy uczciwy, ale niegrzeszący nadmiarem inteligencji. Aby utrudnić akcję [tej] liście, uważałem za wskazane zwrócić uwagę odpowiednich czynników na umieszczenie Teodora Miotka na liście blokowej, przez co pozostałaby ona bez znaczenia. Dalsi dwaj bowiem kandydaci na liście, a mianowicie [Józef] Główczewski i Jetke są znanymi na terenie gdyńskim warchołami, przy czym przeciwko Główczewskiemu posiadam dostateczny materiał, udawadniający mu sprzedajność, zaś sprawę Jetke-go o bigamię skierowałem przed miesiącem do prokuratora. W myśl moich dyrektyw, sprawa z Miotkem została załatwiona tak, że znajdzie się on na właściwej liście.
Właściwa rozgrywka natomiast odbędzie się pomiędzy Blokiem Gospodarczym, któremu patronuje NPR i [Augustyn] Krauze i Listą Gospodarczą, gdzie skupiają się ci ludzie, na których współpracy należy się oprzeć. Tzw. Blok Gospodarczy na czele swej listy postawił p[ana]. [Hilarego] Ewert-Krzemieniecki, który jednakże zezwolenia na umieszczenie go na liście odmówił. Zwrócono się wtenczas do mecenasa [Wiktora] Roszczynialskiego, który również odmówił, wobec czego na pierwsze miejsce tej listy wysunięto Karola Neymanna, dyrektora „Roburu”. Podkreślić uważam za swój obowiązek, że na poufnym zebraniu NPR jeszcze przed mniej-więcej miesiącem zdecydowano Neymanna wysunąć na pierwsze miejsce. Drugie miejsce na tej liście zajmuje p[an]. [A.] Małecki prezes miejscowego Oddziału Zjednoczenia Zawodowego Polskiego, który decyzją Centrali przeniesiony został do Poznania, jednakże na razie jest jeszcze w Gdyni i prawdopodobnie doprowadzi do rozłamu tej organizacji. Trzecie miejsce zajmuje Franciszek Grzegowski, były członek magistratu, jako przedstawiciel kupców. Odnośnie [do] tej kandydatury, uważam za wskazane umieszczenie jej na właściwej liście; pertraktacje w tym sensie są prowadzone. Przeglądając dalsze kandydatury tej listy stwierdzić muszę, że znajduję tam nazwiska prawie wszystkich tych osób, które na poufnym zebraniu NPR zdecydowano umieścić na liście wyborczej. Ogólnie można powiedzieć, że inicjatorzy tej listy tworzą z siebie wrogą obecnemu rządowi opozycję. I w tym sensie listę tworzono. Dlatego też moim zdaniem należy zrobić wszystko, by tym ludziom pracę utrudnić.
Listą, która skupić winna i prawdopodobnie skupi wokół siebie gros mieszkańców m[iasta]. Gdyni, jest tzw. Lista Gospodarcza, tworzona w porozumieniu ze mną. Nosić ma ona charakter inteligencki i skupić wokół siebie zarówno Kaszubów, jak [i] rzemieślników, kupców, inteligencję zawodową [oraz] robotników, z wyeliminowaniem a priori osób mało wartościowych moralnie. Znalazł się na tej liście w całości Powiatowy Komitet LMRP Na pierwszym miejscu tej listy umieszczono mecenasa Roszczynialskiego, człowieka miejscowego, szeroko spowinowaconego pomiędzy Kaszubami. Z drugiego miejsca zdjęto nazwisko Jana Grubby [-] przedstawiciela właścicieli nieruchomości i członka magistratu, wstawiając również nazwisko Teodora Miotka [-] przedstawiciela właścicieli nieruchomości, a jednocześnie reprezentanta Oksywia. Trzecie miejsce zajmuje przedstawiciel rzemieślników katolickich [Józef] Rataj, czwarte prezes federacji wojskowych wicedyrektor Banku Gospodarstwa Krajowego [Maksymilian] Berger, piąte przedstawiciel kupców, [Franciszek] Linke z Komunalnej Kasy Oszczędności, szóste przedstawiciel przemysłowców [Bolesław] Nowacki, siódme przedstawiciel rybaków Lewiński, ósme przedstawiciel Izby Przemysłowo-Handlowej [Józef] Kawczyński, dziewiąte przedstawiciel firm portowych [Władysław] Zaleski, dyrektor „Boismine”, dziesiąte przedstawiciel robotników, jedenaste przedstawiciel urzędników inż. [Bolesław] Janicki z Kierownictwa Budowy Portu, dwunaste przedstawiciel drobnych kupców. Lista ta nie jest jeszcze ostatecznie sprecyzowana, tak, że mogą jeszcze zachodzić pewne przesunięcia.
Drugim zagadnieniem wysuwającym się na czoło życia społeczno-politycznego w Gdyni jest zagadnienie robotnicze, które w ostatnich dniach zaczyna przybierać niepokojący charakter. Od kilku dni bowiem, codziennie przed objęciem pracy przez nową zmianę, zaczynają się powtarzać ekscesy ze strony robotników, gromadzących się w liczbie 200-300 osób i mające na celu zmuszenia pracodawców do dania im zajęcia i niedopuszczania, by ktokolwiek z robotników pracował dłużej niż 8 godzin. O ile w pierwszym wypadku ekscesom należy się przeciwstawić z całą stanowczością, o tyle w drugim nie można nie przyznać słuszności pozbawionym pracy robotnikom, chcącym siłą nie dopuścić, by inni robotnicy pracowali ponad 8 godzin i przez to odbierali możność zarobkowania [innym]. I tu dopiero zaczynają się okazywać skutki nie utworzenia w Gdyni Inspektoratu Pracy. Gdyby bowiem na miejscu w Gdyni urzędował Inspektor Pracy i gdyby stanowisko to było obsadzone przez człowieka w pełni zdającego sobie sprawę z zagadnień ekonomicznych z jednej, a socjalnej z drugiej strony, sprawa, 8-godzinnego dnia pracy w Gdyni byłaby już dawno przeprowadzona i [Państwowy] Urząd Bezpieczeństwa [i Porządku Publicznego] nie byłby zmuszony od szeregu dni interweniować za pomocą oddziału Policji [Państwowej] w dziale zagadnień socjalnych. Obawiam się, że niedocenianie tego zagadnienia przez miarodajne czynniki doprowadzić może do tego rodzaju ekscesów robotniczych w Gdyni, gdzie przemawiania i tłumaczenia nie wystarczą i trzeba będzie użyć broni.
W dziale sanitarnym też niewiele zrobiono. Aparatu dezynfekcyjnego, ani dla hotelu robotniczego, ani dla szpitala epidemicznego nie otrzymano, mimo zapewnień Wojewódzkiego Wydziału Zdrowia. Magistrat wnioski [państwowego] Urzędu Bezpieczeństwa [i Porządku Publicznego] w tej sprawie formalnie ignoruje. Dość powiedzieć, że do dziś nie wyznaczył miejsca, gdzie mają być wywożone zawartości dołów ustępowych, nie mówiąc już o zorganizowaniu w ten czy inny sposób wywożenia śmieci i zawartości dołów szamba. Nieogrodzone zostało chociażby prowizorycznie grzebowisko dla padłych, czy zabitych zwierząt. Posesje magistratu, które winny być przykładem czystego utrzymania, ustawicznie są zabrudzone i zaśmiecone. Brak kredytów, czy brak pieniędzy, może wytłumaczyć wiele, ale nie wszystko.
Kwestia terenów pod budowę mieszkań urzędniczych i robotniczych znalazła się w tym stadium, że trzeba to z całą otwartością stwierdzić, nie przynosi zaszczytu organom Ministerstwa Robót Publicznych. Spółdzielnia Robotników Chrześcijańskich, po daremnych zabiegach o otrzymanie dla celów budowy mieszkań robotniczych z gruntów państwowych w chylońskich działkach leśnych, widząc bezcelowość swoich wysiłków, nabyła prywatne grunty w Chyloni po 4 zł za m?, na warunkach spłat należności w ciągu lat 5. Wobec tego roboty budowlane będzie mogła rozpocząć jeszcze w br. dwa lata z górą zabiegała o przydział gruntów z państwowych terenów w chylońskich działkach leśnych. Dzisiaj już rezygnuje z tego, gdyż przekonała się, że dalsze dwuletnie zabiegi również skończą się na przyrzeczeniach i obietnicach. Pertraktuje więc z prywatnymi właścicielami gruntów, mianowicie: z [honorowym] konsulem [Estonii w WM Gdańsku] [Witołdem] Kukowskim w Orłowie [Morskim]-Kolibkach i gdańskim senatorem [Juliuszem] Jewelowskim w Małym Kacku, którzy godzą się sprzedać […] tereny położone przy stacji kolejowej Kolibki-Orłowo [Morskie] w cenie od 4 [do] 6 zł za m?, ze spłatą należności w ciągu 3 do 5 lat. Jeżeli powyższe warunki porównamy z faktem, że państwowe grunty na Grabowie, przeznaczone dla Mieszkaniowej Spółdzielni Robotniczej, oceniono na 15 zł za m?, to fakty te mówią same za siebie, przy czym trudno przewidzieć kiedy Spółdzielnia będzie mogła wejść na powyższe tereny.
Przybyłe w dniach 10 i 11 bm. wycieczki Polaków z[e] [Stanów Zjednoczonych] Ameryki do Polski załatwione były dosyć szybko i sprawnie. Jednakże nie można przejść do porządku dziennego nad faktem, jaki miał miejsce w kantorze wymiany, zorganizowanym przez Urząd Emigracyjny, w zastępstwie Banku Polskiego. Przede wszystkim, moim zdaniem, zastępstwo Banku Polskiego może mieć tylko Bank Gospodarstwa Krajowego, względnie [Państwowy] Bank Rolny, a nie Urząd Emigracyjny. Większość członków wycieczki, nie chcąc trzymać w kieszeni dolarów, zaopatrzyła się w USA w czeki turystyczne, które przyjmowane są wszędzie po kursie dolara [amerykańskiego]. Mają one tę wyższość nad gotówką, że przy inkasie muszą tyć przez właściciela drugi raz podpisane, wobec czego, w wypadku kradzieży, trudno je spieniężyć. Podczas gdy w dniu 11 bm. zarówno Komunalna Kasa Oszczędności, jak i Bank Przemysłowy oraz Kasa Kolejowa, przyjmowały czeki po kursie dolara czyli 8,86 zł, Urząd Emigracyjny, występujący w zastępstwie Banku Polskiego, płacił [za niego] tylko 8,80 [zł]. Z tego tytułu doszło do scysji z członkami wycieczki, w obronie której musiała stanąć Policja Państwowa, interweniując przeciwko Urzędowi Emigracyjnemu, w którego lokalu wszystkie te czynności się odbywają, polecając mu albo płacić kurs innych banków, albo też kantor wymiany zamknąć. Dalej zwrócić uwagę należy na fakt, że w jednym z portów angielskich przyłączyło się do wycieczki kilka osób informujących wycieczkowiczów, że przejazd statkiem przez Morze Północne, kanał Kiloński i Bałtyk do Gdyni trwa bardzo długo i wobec burzliwości tych mórz wszyscy podróżni podlegają morskiej chorobie. Dalej, że w Gdyni członkowie wycieczki napotykają na nigdzie niespotykane niewygody, że wobec powyższego lepiej jest jechać wprost kolejami przez Niemcy. Ta agitacja spowodowała, że znaczna część wycieczki pojechała z Cherbourga nie morzem, a kolejami.
Wobec ocieplenia się w ostatnich dniach powoli zaczyna się w Gdyni sezon kąpielowy. Zjazd jednakże do tego czasu w Gdyni jak [i] [w] Orłowie [Morskim] i na Helu jest jeszcze bardzo mały i nie dorównuje zeszłorocznemu z tego okresu. W związku z rozpoczęciem się sezonu letniego należy się liczyć z dużym napływem osób do Gdyni, a wobec tego ze znacznym powiększeniem się pracy w wydziale meldunkowym [Państwowego] Urzędu Bezpieczeństwa [i Porządku Publicznego]. Kilkakrotnie przedkładałem [Pomorskiemu] Urzędowi Wojewódzkiemu [w Toruniu], że obecna obsada działu meldunkowego, wynosząca dwie osoby, nie tylko, że nie może podołać zwiększającej się ilości pracy, ale nie jest w możności należytego prowadzenia meldunków przy toku normalnym, nie powiększonym. Cyfrowo wykazywałem, że w innych miastach o podobnym jak Gdynia ruchu ludności [zatrudnienie] wynosi 7 osób. Dlatego też uważam za swój obowiązek na tym miejscu podkreślić, że za należyte prowadzenie działu meldunkowego w obecnym stanie rzeczy odpowiedzialności na siebie przyjąć nie mogę.
W dniu 9 bm. przybył oficjalnie do Gdyni Pan Minister Reform Rolnych [Witold] Staniewicz, skąd miał udać się na Hel, celem zwiedzenia powstającej tam, przy współudziale Państwowego Banku Rolnego, Kolonii Rybackiej. O przybyciu pana Ministra nie był powiadomiony ani [Państwowy] Urząd Bezpieczeństwa [i Porządku Publicznego], ani Komisariat Policji Państw[owej]. Komisarz PP, [Józef] Sozański, którego zawezwano dopiero o godzinie 17[.00], gdy okazało się, że na pana Ministra nikt nie oczekuje, i że pan Minister nie ma możności przejechania na Hel. Uważam, że powyższy fakt nie powinien mieć miejsca i że [Państwowy] Urząd Bezpieczeństwa [i Porządku Publicznego] o przyjeździe panów ministrów, przybywających do Gdyni w charakterze oficjalnym, czy nieoficjalnym, powinien być powiadomiony. I w danym wypadku, gdyby [Państwowy] Urząd Bezpieczeństwa [i Porządku Publicznego], czy to w przeddzień, czy tego samego dnia zawiadomiono, […] umiałby zorganizować środki lokomocji dla pana ministra i nie dopuściłby do tego rodzaju stanu rzeczy, że pan Minister Reform Rolnych, przybywający w sprawach służbowych musi przerwać swą podróż z braku niezorganizowania jej na miejscu.
Jako dodatni objaw podkreślić należy, że jeszcze w miesiącu bieżącym ma się rozpocząć budowę „Domu Marynarza” w Gdyni. Suma około 200 000 zł na cel powyższy już jest. W dniu 7 bm. powstał Komitet Budowy, na czele którego stanęli: dyrektor [Julian] Rummel z „Żeglugi Polskiej” jako przewodniczący, dyrektor [Stanisław] Witkowski z Polsko[-]Brytyjskiego Towarzystwa Okrętowego jako wiceprzewodniczący, [szef] pilotów portowych z [WM] Gdańska [Tadeusz] Ziółkowski jako skarbnik, p.o. Starosty Grodzki[ego] [w Gdyni] Wł[adysław]. Staniszewski jako sekretarz i naczelny dyrektor „Roburu” z [WM] Gdańska jako członek.

II. PRZEGLĄD PRASY.
Zarówno „Dziennik Gdyński”, jak i „Gazeta Gdyńska” oraz nowo zorganizowany „kurier Gdyński” w dalszym ciągu nie zajmują się sprawami politycznymi. Jeżeli natomiast „Dziennik Gdyński” w tej sprawie się wypowiada, to całkowicie idzie po linii obecnego rządu. „Gazeta Gdyńska” posiada pewien posmak opozycyjny. Co się zaś tyczy „Kuriera Morskiego”, to jest on, że się tak wyrażę, w danej chwili do wzięcia. „Gazeta Morska” w dalszym ciągu prowadzona jest źle i tak jak dzisiaj nie odpowiada swemu powołaniu. Do tego przeświadczenia nareszcie doszli i przedstawiciele Komisariatu [Generalnego RP w WM Gdańsku], którzy w rozmowach ze mną podkreślili, że na tego rodzaju wydawnictwo szkoda pieniędzy.

III. RUCH POLITYCZNY.
Organizacje polityczne w okresie sprawozdawczym żadnej działalności nie przejawiły.

IV. POLSKIE ZWIĄZKI I ORGANIZACJE SPOŁECZNE.
W okresie sprawozdawczym odbyło się zebranie [Towarzystwa] Robotników Katolickich. Po przeczytaniu protokołu z ostatniego zebrania, patron Towarzystwa, ks. proboszcz [Teodor] Turzyński zreferował sprawę cmentarza i rozbudowy kościoła parafialnego. Oznajmił, że parafia gdyńska posiada już własny cmentarz, na razie [o powierzchni] 1 000 m? i że w najkrótszym czasie będzie można już chować [zmarłych] na nowym cmentarzu. Sprawa rozbudowy kościoła jest aktualna i po wyborze jednego z projektów przez Komitet Kościelny przystąpi się niezwłocznie do budowy […]. Następnie ks. proboszcz wyjaśnił sprawę Spółdzielni przy Tow[arzystwie]. Robotników Katolickich, Zakupiono mianowicie grunty w Chyloni i to 6 morgów i 100 m?. Po zatwierdzeniu kontraktu nastąpi podział parceli i zaraz będzie można przystąpić do budowy własnych domków mieszkalnych. W dalszym ciągu zakomunikowano, że w Oksywiu zawiązało się również Towarzystwo Robotników Katolickich, do którego przystąpiło już 170 członków W końcu omawiano jeszcze sprawę zakupu sztandaru. W niedzielę, dnia 16 bm., miejscowe Towarzystwo Powstańców i Wojaków [RP] obchodzić będzie uroczystość pięciolecia swej pracy. Dnia 10 czerwca br. odbyło się zebranie Towarzystwa Chór Kościelny im. Św. Cecylii w Oksywiu.
W tygodniu sprawozdawczym odbyło się doroczne zebranie Związku Legionistów Polskich w Gdyni. Po odczytaniu sprawozdania z rocznej działalności Związku, wybrano nowy zarząd w składzie: prezes p[an]. [Stanisław] Szpo-nar [-] naczelnik stacji kolejowej, wiceprezes kpt. Grodzicki, sekretarz Jancer, skarbnik por. Szymański. Omawiano m.in. sprawę budowy Domu Legionowego w Gdyni. Miejscowe Koło Podoficerów Rezerwy [WP] odbyło swe zebranie dnia 5 bm. Po zebraniu powiatowy komendant przysposobienia wojskowego wygłosił krótki referat.

V. SEKTY RELIGIJNE. Sprawozdanie negatywne.

VI. MNIEJSZOŚCI NARODOWE. Ważniejszych przejawów nie było.

VII. RUCH WYWROTOWY. Sprawozdanie negatywne.

VIII. RUCH ZAWODOWY.
Oddział Marynarzy Związku Zawodowego Transportowców nie może przeboleć zmniejszenia się swych wpływów pomiędzy załogami statków polskich, na co silnie wpłynął podział [dokonany] przeze mnie, z pominięciem Związku, zapomóg świątecznych pomiędzy bezrobotnymi marynarzami. Z tego też tytułu postanowił omówić swoje żale i bóle w liście otwartym w stosunku do mnie, rozsyłając go do redakcji miejscowych pism. Te jednakże, nie w obawie represji, ale uważając bezsensowność tego rodzaju listu otwartego, powiadomiły autora, że listu tego rodzaju nie umieszczą. Wobec powyższego list umieszczony został w grudziądzko-bydgoskiej „Pochodni” z dnia 8 czerwca br. w numerach 17 i 18. Treść listu jest tego rodzaju, że komentarzy żadnych nie potrzebuje. W ostatnich czasach Oddział Marynarzy Związku Zawodowego Transportowców złożył skargę na mnie do Prezydenta Miasta Gdyni. Ponieważ moją władzą przełożoną nie jest Prezydent Miasta, a Wojewoda Pomorski, skargę powyższą zwróciłem magistratowi, z tym by pouczył skarżących się, ażeby skierowali swoje zażalenie do Pana Wojewody [Pomorskiego]. Podobnież zwrócił się powyższy Związek do Obwodowego Inspektora Pracy w Wejherowie oraz do Okręgowego Inspektora Pracy w Toruniu, by ci znowu pouczyli mnie o obowiązujących przepisach Stowarzyszenia. Tego rodzaju posunięcia przedstawicieli organizacji najwybitniej świadczą o poziomie umysłowym ludzi stojących na czele organizacji w Gdyni. Odnośnie [do] Zjednoczenia Zawodowego Polskiego, to i w tej organizacji daje się odczuwać dążenie do rozłamu, spowodowanego brakiem odpowiednich ludzi stojących na czele organizacji. [A.] Małecki bowiem pochłonięty [w] NPR robotą wyborczą do Rady Miejskiej, większość dnia spędza w lokalach restauracyjnych i na sprawy organizacji zawodowej czasu nie ma. Sam [Edward] Hetmański sprostać zadaniu nie może, co w konsekwencji powoduje niezadowolenie między członkami organizacji. W ubiegłym tygodniu odbyło się posiedzenie Zarządu Morskiego Instytutu Rybackiego. Na posiedzeniu omawiano sprawy czysto rybackie. Na ogół związki zawodowe mało okazały ruchliwości, a umysły wszystkich zaprzątnięte są wyborami do Rady Miejskiej.

IX. STRAJKI. Sprawozdanie negatywne.

X. STAN BEZPIECZEŃSTWA.
W okresie sprawozdawczym notowano[:] 23 wypadki o przekroczeniu przepisów o ruchu kołowym, 23 wypadki kradzieży, sporządzono 31 doniesień za przekroczenie przepisów sanitarnych, 12 doniesień za opilstwo i zakłócenie spokoju publicznego, 8 za przekroczenie przepisów budowlanych, 6 za niestosowanie się do ustawy przemysłowej oraz 3 za niezameldowanie się.

XI. SYTUACJA NADGRANICZNA. Sprawozdanie negatywne.

XII. SZPIEGOSTWO I DYWERSJA. Sprawozdanie negatywne.

XIII. RÓŻNE.
W ubiegłym tygodniu odbyło się poświęcenie nowego gmachu [Urzędu] Poc[z]towego w Gdyni przy udziale Ministra Poczt i Telegrafów, pana [Ignacego] Boernara oraz Dyrektora [Okręgu] Poczt i Telegrafów w Bydgoszczy p. [Sylwestra] Maciejewskiego. Z dniem 1 czerwca br. utworzono na obszarze powiatu morskiego i m[iasta]. Gdyni Inspektorat Ubezpieczalni Krajowej w Poznanie z siedzibą w Gdyni. Dnia 11 bm. na przejeździe kolejowym przy Wielkim Kacku wpadł pod pociąg motocyklista, niejaki Borys Dichman z Sosnowca, który na skutek silnych obrażeń cielesnych, tego samego dnia zmarł w szpitalu Sióstr Miłosierdzia [Wincentego a Paulo] w Gdyni.

Przeczytaj również

Najnowsze