Kampania wyborcza w Gdyni w 1929 r. przebiegała spokojnie, mimo problemów organizacyjnych, złych warunków pracy i ukrywanej sytuacji sanitarnej.
I. SYTUACJA OGÓLNA
W wyborach do Rady Miejskiej złożono 3 listy. Dwie pierwsze omawiałem w poprzednim sprawozdaniu. Trzecią listę złożył Blok Pracy. Przy konstruowaniu tej listy brano pod uwagę by do Rady Miejskiej wprowadzić element inteligentny, nie zakażony partyjniactwem i który by nie traktował spraw miejskich pod kątem widzenia tych, czy innych osób o zawiedzionych ambicjach, czy też nie chciał traktować samorządu miejskiego, jako domeny partii politycznych. Z drugiej strony brano pod uwagę, by Rada Miejska umiała patrzeć na zagadnienie Gdyni jako na zagadnienie ogólnopolskie i pod tym kątem podchodziła do spraw samorządowych. Na tej płaszczyźnie wysiłki Rady Miejskiej połączą się z wysiłkami Rządu, dążącego do rozbudowy zarówno portu, jak i miasta Gdyni. Dlatego też na pierwszych kilkunastu miejscach listy Bloku Pracy umieszczeni zostali przeważnie inteligenci, członkowie lub też sympatycy L[igi] M[orskiej] R[zeczypospolitej] P[olskiej], względnie ludzie innych przekonań politycznych, lecz nie partyjnicy. W kolejności na liście figurują: mecenas [Wiktor] Ro[s]zczynialski, [Józef] Kawczyński – kierownik Oddziału Morskiego [Pomorskiej] Izby Przemysłowo-Handlowej, [Jan] Radtke – były wójt Gdyni, [Bolesław] Nowacki, [Józef] Rataj – prezes [Towarzystwa] Rzemieślników Katolickich, [Stanisław] Szponar – naczelnik stacji, [Mieczysław] Ogrodowski – nauczyciel z Oksywia, [Bolesław] Janicki z Kierownictwa Budowy Portu, [Władysław] Zaleski – dyrektor [firmy] „Boismine”, [Józef] Lewiński – rybak, inż. [Włodzimierz] Pro[c]haska, [Karol] Filar – prezes [Koła] Inwalidów [Wojennych RP], [Leon] Roppel – prezes [Towarzystwa] Pow[s]tańców i Wojaków, [Edward] Kalkstein – kupiec, [Bernard] Dulny – przedsiębiorca budowlany. Skonstruowanie listy w ten sposób wywołało pewnego rodzaju niezadowolenie w obecnych sferach magistrackich. Gdyby bowiem ta lista posiadała większość w Radzie Miejskiej, odpadłaby konieczność wydawania w drodze ustawodawczej specjalnego statutu dla Gdyni i tworzenia komisarycznego zarządu miastem. Ta bowiem Rada Miejska, rozumiejąc intencję Rządu, utworzyłaby zarząd miastem tego rodzaju, jaki by władze centralne sobie życzyły. Obecnie bowiem rządzące czynniki w Magistracie tak nieprzyjaźnie usposobiły do siebie całe społeczeństwo gdyńskie, łącznie nawet z częścią członków Magistratu, że z chwilą dojścia do głosu Rady Miejskiej ich rola byłaby skończona. Co do ustosunkowania się poszczególnych list do siebie, to intencją Bloku Pracy jest, by w agitacji przedwyborczej stosowano walkę o zasady, a nie posiłkowano się napaściami na poszczególne osoby.
W przyszłej Radzie Miejskiej ludzie z różnych list będą bowiem musieli z[e] sobą współpracować. Nie mogą więc przedtem obrzucać siebie błotem. PPS, która w ostatnich dniach przygotowała się do złożenia własnej listy, złożyć jej nie zdążyła, gdyż w dniu, w którym skończył się termin składania list prowodyrzy nie byli obecni w Gdyni. Agitacja przedwyborcza do tego czasu jest stosunkowo nieduża. Odbywają się zebrania poszczególnych stowarzyszeń i organizacji, na których zwolennicy tej, czy innej listy starają się przekonać zebranych o konieczności głosowania na ich listę. Jedynie N[narodowa] P[artia] R[obotnicza] urządziło w ubiegłą niedzielę w Chyloni pod Gdynią […] wiec przedwyborczy przy współudziale posłów [Zygmunta] Chudzyńskiego3 i [Franciszka] Mańkowskiego oraz dyrektora „Roburu” [Karola] Neumanna z listy Nr 2 Bloku Gospodarczego.
Kwestia robotnicza nie polepszyła się. Wstrzymanie robót przy rozbudowie węzła kolejowego, skończenie przez inż. Zbydniowskiego robót ziemnych przy ul[icy]. Mickiewicza zmniejszyło ilość robotników zatrudnionych o circa 800 do 900 osób. Poważniejszych budowli nie rozpoczęto. Układanie bowiem przez Magistrat krawężników na ulicy Starowiejskiej oraz rozpoczęcie wyrabiania w[e] własnym zakresie płyt chodnikowych daje zatrudnienie zaledwie kilkunastu ludziom. W dziale budowlanym prowadzi się w dosyć szybkim tempie budowę Starostwa [Grodzkiego], chłodni i od pewnego czasu dosyć powoli domu kolejowego. Ilość robotników poszukujących pracy jest bardzo duża.
Hotel robotniczy na Grabowie na razie został zamknięty. Wymaga on gruntownego oczyszczenia i zmiany administracji. Dotychczasowy prowadzący hotel, Tyliński, został usunięty. Stwierdzono bowiem, że zaczął uprawiać handel kradzionym węglem oraz w kilku wypadkach namawiał bezrobotnych, by udali się przed Magistrat i urządzili demonstrację z powodu nie dania im pracy. Administrację hotelu prowadził źle.
Pertraktacje Spółdzielni Urzędniczej z senatorem gdańskim [Juliuszem] Jewelowskim odnośnie kupna terenów budowlanych w Małym Kacku weszły w stadium końcowe. Spółdzielnia nabywa 10 000 m2 po cenie 4 zł. Jewelowski życzy sobie otrzymać 25% sumy zaraz, [zaś] resztę zgadza się rozłożyć na 5 lat. W tej kwestii zwołane zostało ogólne zebranie członków Spółdzielni Urzędniczej.
W dziale zaopatrzenia rynku gdyńskiego w artykuły spożywcze zrobiono stosunkowo niewiele. Wprawdzie w ostatnich dniach mleczarnia „Robakowo” założyła swój sklep w Gdyni, ale w stosunku do pojemności rynku jest to zbyt mało. Voelzig z Sopotu, który swego czasu założył oddział w Gdyni, powoli coraz bardziej opanowuje rynek gdyński. Duże powodzenie wykazuje również sklep Warszawskiego Związku Mleczarskiego, który zainteresował się Gdynią jeszcze przed sezonem. Ażeby jednakże całkowicie nasycić rynek gdyński i usunąć dowóz artykułów z terytorium Wolnego Miasta Gdańska pozostaje jeszcze bardzo wiele do zrobienia. Zwrócić zwłaszcza należy uwagę i poczynić ułatwienia kolejowe dla producentów i drobnych [kupców], którzy codziennie masowo dowożą artykuły spożywcze do Gdańska, Wrzeszcza, Oliwy i Sopotu, by ściągnąć ich do Gdyni. Tym bardziej należało by to uczynić, gdyż są to w większości Polacy zamieszkali w bliższej, czy dalszej okolicy Gdańska.
Przybyłe w międzyczasie wycieczki Polaków ze [Stanów Zjednoczonych] Ameryki załatwione były dosyć sprawnie, szybko i w większości wypadków, wkrótce po wylądowaniu, wyjechały do Warszawy, czy Poznania. Podczas przybycia ostatniej wycieczki w dniu 7 bm. w ilości zaledwie 40 osób zaszedł jednakże na dworcu w Gdyni wypadek kradzieży walizy jednej z pasażerek. Potwierdza to punkt widzenia Starostwa, że miejsce pobytu wycieczki musi być strzeżone przez policję, gdyż zbyt wielu amatorów cudzej własności czeka na sposobność dobrania się do mienia „bogatych Amerykanów”.
W okresie sprawozdawczym z ważniejszych wycieczek przybyłych na teren Gdyni wyliczyć należy: wycieczkę dziennikarzy angielskich, wycieczkę korespondentów pism zagranicznych z Berlina, wycieczkę kupców greckich, kupców i przemysłowców czeskich, wycieczkę inżynierów, profesorów i urzędników czeskich, wycieczkę starostów i szereg innych. Wycieczka dziennikarzy angielskich organizowaną była przez Poselstwo Polskie w Londynie. Natomiast wycieczka korespondentów pism zagranicznych z Berlina organizowana była przez sfery niemieckie do Gdańska, z pominięciem Gdyni. Na turę Berlin-Gdańsk członkowie Związku Korespondentów Pism Zagranicznych w Berlinie, reprezentującego 25 narodowości, otrzymali specjalnie dla nich drukowane bilety kolejowe I klasy. Przybycie tych korespondentów do Gdyni było dla władz gdańskich niespodzianką.
W związku z proklamacją organizacji komunistycznych urządzenia manifestacji w dniu 1 sierpnia br., jako protestu przeciwko z[b]rojeniom, poddano obserwacji działalność Oddziału Marynarzy Związku [Zawodowego] Transportowców w Gdyni. Według programu manifestacje te wyrazić się mają bowiem w powstrzymaniu się od pracy w dniu 1 sierpnia br. Patrząc na całokształt robotniczych zagadnień organizacyjnych w Gdyni uprzytomnić sobie należy, że po strajku jesiennym w porcie, zorganizowanym przez Związek [Zawodowy] Transportowców, cała masa robotnicza, którą obietnicami wciągnięto do tej organizacji odpłynęła z powrotem w kierunku Zjednoczenia Zawodowego [Polskiego]. Ponieważ Zjednoczenie stało na stanowisku lojalnym w stosunku do czynników rządzących i okazywało chęć współpracy, władze administracyjne ustosunkowały się przychylnie do Zjednoczenia Zawodowego [Polskiego] i okazywały mu poparcie. Jednakże przed kilku miesiącami wyczuć się dała pewna po-wściągli[wość] i rezerwa Zjednoczenia w stosunku do władz administracyjnych i szacunku do Rządu. Pewną opozycję wytwarzać zaczął [A.] Małecki, prezes miejscowego Oddziału Zjednoczenia Zawodowego [Polskiego], który w międzyczasie został całkowicie uzależniony od przedstawiciela pracodawców, ściśle mówiąc od przedstawiciela firmy „Robur”, Karola Neumanna4, będącego jednym z opozycjonistów obecnego Rządu. Chcąc w dalszym ciągu trzymać ze Zjednoczeniem wskazywałem na powyższe uzależnienie się organizacji robotniczej od pracodawców posłowi Mańkowskiemu i posłowi na Sejm Gdański [Antoniemu] Lendzionowi. Obaj ci panowie podzielili mój punkt widzenia, że organizacja robotnicza winna być w kontakcie z pracodawcami, jednakże zachować musi całkowitą niezależność od pracodawców i samodzielność w postępowaniu. Zdecydowali więc przenieść Małeckiego do Poznania. Tym niemniej decyzja ta nie została przeprowadzona i Małecki w dalszym ciągu stoi na czele organizacji robotniczej, będąc jednocześnie wykonawcą poleceń pracodawców. Siłą więc rzeczy robotniczej pracy organizacyjnej w ścisłym tego słowa znaczeniu nie ma.
Związek [Zawodowy] Transportowców skupia w sobie zaledwie kilkudziesięciu marynarzy, których reszta miała wejść do Zjednoczenia, jednakże przez Zjednoczenie zorganizowaną nie została i dzisiaj jest poza organizacjami.
Natomiast Zjednoczenie Zawodowe [Polskie] organizacyjnie znajduje się dzisiaj w tej sytuacji, że gdyby przyszli [na] teren Gdyni bojowi przedstawiciele jakiejś innej organizacji robotniczej, Zjednoczenie Zawodowe [Polskie] spotkałby los „murów Jerycha”. Uważam więc, że w interesie Państwa [Polskiego] [na]leży przystąpić do utworzenia na terenie robotniczej organizacji prorządowej, mianowicie Federacji Pracy. Kwestię tę uważam za nader aktualną i ważną. Praktycznie przystąpić by należało do rzeczy w ten sposób, że dwaj, czy trzej robotnicy z tej organizacjiwinni przybyć na teren Gdyni, gdzie ulokowani by byli w firmach, skąd rozpoczęliby pracę organizacyjną pomiędzy robotnikami.
II. PRZEGLĄD PRASY.
Dotychczasowy redaktor „Gazety Morskiej” w Gdyni, [Waldemar] Downarowicz, otrzymał z Poznania wymówienie rozwiązania umowy. W związku z powyższym Downarowicz czyni pewne kroki, by w Gdyni założyć nowe pismo. Akcja jego, moim zdaniem, nie zostanie uwieńczona pomyślnym skutkiem, gdyż Downarowicz nie przedstawia [sobą typu] dziennikarza w ścisłym tego słowa znaczeniu, który by był wszędzie i widział wszystko. Raczej jest to typ pozbawionego większej inicjatywy urzędnika, nie lubiącego zbytnio natężać umysłu, czy też wyszukiwać nowych zagadnień. Sama „Gazeta Morska” nie posiada znaczenia dla wybrzeża polskiego. Zbyt mało bowiem podaje materiału, dotyczącego zagadnień morskich. Najlepiej może kolportowanym jest w Gdyni, a ostatnio i w Pucku, „Dziennik Gdyński”, w którym ostatnio redaktorem odpowiedzialnym został Jan Żyszkowski. Właściciel i wydawca „Dziennika Gdyńskiego”, [Bolesław] Kiełbratowski, jest za mało inteligentnym i zbyt słabo przygotowanym zawodowo na dobrego dziennikarza. Tym niemniej jednak jako solidny człowiek powoli zyskuje sobie uznanie. Gdyby w Gdyni doszło do stworzenia poważnego dziennika, uważam, że nie należałoby [przekreślać] Kiełbratowskiego i jegowydawnictwa, które aczkolwiek redagowane [jest] słabo, jednakże trzyma się i należy przypuszczać, [że] utrzyma się nadal. „Kurjer Gdyński”, „Gazeta Gdyńska” w dalszym ciągu nie wymagają większych rozwiązań. Dział gdyński w „Gońcu Nadwiślańskim” został zlikwidowany na skutek rozejścia się redakcji „Gońca” z prowadzącym ten dział p. [Włodzimierzem] Pełką.
III. RUCH POLITYCZNY.
Bezpartyjny Blok Współpracy z Rządem w dalszym ciągu nie przejawia żadnej inicjatywy i nie utrzymuje kontaktu z przedstawicielem BBWR na terenie Gdyni. Sytuację stara się wykorzystać N[arodowa] P[artia] R[obotnicza] Prawica, która powoli wciska się do organizacji rzemieślniczych, kupieckich i robotniczych, narzucając im swój światopogląd i nastrajając do tworzenia opozycji w stosunku do obecnego Rządu. PPS również na razie nie akcentuje silniej swej obecności na wybrzeżu. Stronnictwo Narodowe w Gdyni nie występuje. Wprawdzie jest pewna grupa zwolenników tej organizacji, tym niemniej jako ludzie przeważnie inteligentni zdają sobie sprawę, że gdzie jak gdzie, ale w Gdyni, która jest dziełem obecnego Rządu nie można temu Rządowi tworzyć opozycji.
Zdaniem moim bezczynność BBWR w Gdyni powinna się skończyć. Gdynia jako taka może być jedną z najsilniej zorganizowanych w Polsce miejscowości stających do harmonijnej współpracy z R[z]ądem.
IV. POLSKIE ZWIĄZKI I ORGANIZACJE SPOŁECZNE.
W niedzielę dnia 30 czerwca br. odbyło się zebranie miesięczne Towarzystwa Powstańców i Wojaków w lokalu [Franciszka] Grzegowskiego. Tego samego dnia odbyło się zebranie [Katolickiego] Stowarzyszenia Polskiej Młodzieży Męskiej [w Gdyni].
W tygodniu sprawozdawczym Towarzystwo Rzemieślników Katolickich [w Gdyni] obchodziło uroczystość poświęcenia swojego sztandaru. W uroczystości brały udział inne towarzystwa i delegacje oraz przedstawiciele władz i urzędów. Po uroczystym nabożeństwie nastąpiło składanie i wbijanie gwoździ pamiątkowych, po czym [odbyły się] liczne przemówienia.
Przy udziale licznie zgromadzonych członków w dniu 4 bm. odbyło się zebranie Związku Podoficerów Rezerwy [Rzeczypospolitej Polskiej]. Między innymi omawiano sprawę jednolitego umundurowania członków. Poza tym wybrano komisję, która w imieniu Związku witałaby większe wycieczki i zjazdy w Gdyni.
W dniu 5 bm. odbyło się zebranie [Kurkowego] Bractwa Strzeleckiego. Na zebraniu omawiano tylko sprawy organizacyjne. W tym samym dniu odbyło swe zebranie Towarzystwo Śpiewacze „Dzwon Bałtycki”. Między innymi omawiano sprawę wzięcia udziału w Okręgowym Zjeździe Śpiewackim w Kartuzach. W dalszym ciągu obrad wybrano nowego sekretarza i skarbnika.
W ubiegłą niedzielę, dnia 7 bm., odbyły się zebrania miejscowego i Koła Inwalidów Wojennych RP oraz Towarzystwa Rzemieślników Katolickich [w Gdyni]. Poza sprawami organizacyjnymi nie omawiano ważniejszych spraw.
Dnia 6 lipca br. na zebraniu Polskiego Czerwonego Krzyża Oddział w Gdyni dłuższy referat o celach i dążeniach P[olskiego] C[zerwonego] K[rzyża] wygłosił delegat z Warszawy p. Podulak. W dyskusji zarząd miejscowy uskarżał się na dość nieprzychylne stanowisko Magistratu Gdyni do zamierzeń PCK. Gdyński Oddział Polskiego Czerwonego Krzyża urządził stację ratowniczą przy łazienkach miejskich. W końcu omawiano sprawy organizacyjne, związane z urządzaniem wielkiego tygodnia Polskiego Czerwonego Krzyża, jaki odbędzie się w Gdyni w dniach od 1 do 8 sierpnia.
V. SEKTY RELIGIJNE. Sprawozdanie negatywne.
VI. MNIEJSZOŚCI NARODOWE. Sprawozdanie negatywne.
VII. RUCH WYWROTOWY. Sprawozdanie negatywne.
VIII. RUCH ZAWODOWY.
Związek Pracowników Kupieckich odbył swoje zebranie. Po odczytaniu protokołu z ostatniego zebrania przystąpiono do sprawozdania z pracy zarządu. Poza tym omawiano inne sprawy organizacyjne.
W dniu 4 lipca br. Cech Malarzy i Lakierników odbył swoje zebranie kwartalne.
W tygodniu sprawozdawczym odbyło się zebranie członków Towarzystwa Urzędników Miejskich w Gdyni. Wobec rezygnacji zarządu dokonano wyboru nowego zarządu. Nowy zarząd wysunął swoje tezy przyszłej pracy. Dnia 9 lipca br. odbyło się zebranie Towarzystwa Drobnych Kupców. Po zagajeniu i odczytaniu komunikatów głównego zarządu z Grudziądza omawiano sprawę kiosków przy ul. Portowej, które Starostwo Grodzkie ostatnio nakazuje [likwidować]. W końcu dłuższe przemówienia na temat wyborów do Rady Miejskiej wygłosił kandydat na radnego z listy Bloku Gospodarczego, p. [Andrzej] Stróżyński.
IX. STRAJKI. Sprawozdanie negatywne.
X. STAN BEZPIECZEŃSTWA.
Czyniąc pewnego rodzaju charakterystykę stanu bezpieczeństwa w Gdyni stwierdzić należy, że wszedł on w pewnego rodzaju skostnienie, przyjmując formę papierowych załatwień. Policja Państwowa dzisiaj nie ingeruje, nie tłumaczy i przedkłada, nie likwiduje pewnych przejawów niepożądanych dla życia zbiorowego, a sporządza na wszystko doniesienie karne, których ilość z każdym miesiącem wzrasta. W drugiej połowie kwietnia [złożono] 166 doniesień karnych, w maju 357, w czerwcu 511, [a] przez 10 dni lipca 197.
Jeżeli stan ten nie ulegnie zmianie to Gdynia osiągnie rekord w nakładaniu kar na mieszkańców, dla których grzywny administracyjne tworzyć mają bardzo poważną kwotę podatkową. Na powyższy nienormalny, według mojego zdania, stan rzeczy zwracam uwagę komisarzowi [Józefowi] Sozańskiemu, który jednakże chce to sprowadzić na grunt osobistej niechęci ku niemu, od czego jestem bardzo daleki i przeciwko czemu muszę się zastrzec.
Moim zdaniem bowiem pisanie papierków do Starostwa w formie doniesień policyjnych nie ukróci masowej kradzieży węgla w porcie, nie ukróci wywożenia nocami śmieci na place niezabudowane i na teren portowy, nie zmniejszy ilości pijanych awanturników na ulicach, nie usunie z ulic Gdyni żebractwa. Komisarz Sozański [po] winien otrzymać od swoich przełożonych władz dyrektywy, że w Gdyni papierki nie wystarczą.
W okresie sprawozdawczym [za]notowano 21 wypadków kradzieży z włamaniem, 4 wypadki sprzeniewierzenia, sporządzono 22 doniesienia policyjne za opilstwo i awantury, 41 za przekroczenie przepisów drogowych i samochodowych, 29 za stan antysanitarny, 21 za przekroczenie przepisów meldunkowych oraz za przekroczenie rozporządzenia, o godzinach handlu. Stwierdzono 1 wypadek nielegalnego przekroczenia granicy, 9 wypadków chodzenia po torach kolejowych, 5 wypadków pobicia i 2 przekroczenie ustawy przemysłowej.
XI. SYTUACJA NADGRANICZNA. Sprawozdanie negatywne.
XII. SZPIEGOSTWO. Sprawozdanie negatywne.
XIII. RÓŻNE. Sprawozdanie negatywne.

