Niszczenie portu gdyńskiego

Akcję niszczenia infrastruktury portowej przeprowadzono w dniach 19-20 marca 1945 r.

Rozpoczęto ją w południowych basenach portu zewnętrznego, niszcząc silnymi ładunkami wybuchowymi nabrzeża. Jednocześnie zaczęto wysadzać falochron. Niszczono również urządzenia przeładunkowe. Tarasowano również wejścia do portu i poszczególnych basenów. Wykorzystano do tego celu statki i okręty znajdujące się w porcie. Po zakończeniu działań wojennych w wodach portowych znajdowało się ponad trzydzieści zatopionych jednostek. Zniszczone zostały tory kolejowe, wiadukty, sieć energetyczna, wodociągowa i kanalizacja.

Ogółem w porcie gdyńskim uszkodzonych zostało przeszło 7 tysięcy metrów bieżących nabrzeży. Wysadzono w powietrze oba wykonane przed wojną odcinki falochronu wschodniego (zewnętrznego) łącznej długości 750 m, falochrony basenów: Jachtowego (350 m), Prezydenta, Południowego i Węglowego długości około 1100 m, trzy ostrogi wewnętrzne długości 300 m w basenie Południowym.

Zniszczono część urządzeń przeładunkowych, między innymi całkowicie 24 dźwigi, w tym największy dźwig mostowy i wielką wywrotnicę wagonową o nośności 32 ton, 6 dźwigów specjalnych zamontowanych w czasie okupacji. Niemcy nie zdążyli zniszczyć dwóch przenośników taśmowych do ładowania węgla, znajdujących się na nabrzeżu duńskim.

Równocześnie z niszczeniem nabrzeży i urządzeń specjalnie utworzone oddziały niemieckie tarasowały wejścia do portu i poszczególnych basenów przez zatapianie stojących w porcie jednostek. Między innymi w głównym wejściu do portu zatopiono zabalastowany cementem, przeholowany z nabrzeża Indyjskiego okręt “Gneisenau”. W wejściu do portu wewnętrznego zatopiono okręt-cel “Zahrongen”. Wejście do basenu Prezydenta zablokował “Danzig”, a do basenu Południowego duży transportowiec “Gravenstein”. Nabrzeże Francuskie zablokował transportowiec “Warthe”. Między wrakami znajdował się zatopiony przez aliantów pancernik “Schlezwik-Holstein”. W basenie VI zatopiono dok z pontonem dokowym i umieszczonym na nim okrętem patrolowym. W basenie VII tkwił okręt baza okrętów podwodnych i dok o wyporności 35 tys. ton. Prócz wraków siedmiu dużych jednostek w różnych rejonach portu leżały na dnie jednostki mniejsze, zatopione kutry, różnego rodzaju pojazdy. Manewrowanie statkom utrudniały sieci zaporowe, w niektórych miejscach zawieszono bezpośrednio na nabrzeżach miny. Nawigację utrudniało dodatkowo zamulenie basenów, dochodzące do około 1 m w końcowej fazie wojny, spowodowane nieprawidłową gospodarką, a przy nabrzeżach leżało dużo zatopionego sprzętu wojskowego.

Także od strony lądu dostępność portu była ograniczona, ponieważ zniszczono tory kolejowe i wiadukty. Uszkodzone zostały tory na nabrzeżach, tory rozjazdowe i wyposażenie stacji portowej. Zniszczono prawie cały tabor kolejowy. Z pięciu wiaduktow nad torami, trzy główne łączące port z centrum miasta iOksywiem wysadzono w powietrze. Port został pozbawiony wody. Zrujnowano wodociągi przez wysadzeni wieży ze zbiornikiem oraz stacji pomp. Zdewastowano sieć telefoniczną, stację transformatorową, sieć elektryczną siłową i oświetleniowa. Spaliła się część magazynów, a na nabrzeżu Indyjskim uszkodzona została Łuszczarnia Ryzu i Olejarnia “Union”. Straty w podstawowych budowlach i urządzeniach porowych na skutek zniszczeń wojennych oceniano na ok. 76 milionów złotych. W największym stopniu dotyczyły one falochronów i nabrzeży (40 milionów złotych) oraz magazynów i budynków (15 milionów złotych).Wartość obiektów, która na 1 września 1939 r. wynosiła prawie 160 mln zmniejszyła się o połowę.

Literatura: Czesław Kleban, Port Gdynia 1922-1972, Wydawnictwo Morskie, Gdańsk 1973; Joanna Skupowa, Funkcja transportu w rozwoju przestrzennym Gdyni, Gdańsk 1976.

Galeria