Teatr Gdynia Główna zaprasza na spektakl Grzegorza Kujawińskiego zaprosi widzów do interaktywnej i fascynującej podróży gwiezdnej i śledzenie losów charakternych astronautów. Opisana z humorem i pełna przygód oraz nawiązań do popularnych książek i filmów podróż udowodni też, że nawet w pustce międzygwiezdnej nie można zapomnieć o całkiem ludzkich przywarach.
Dane pozyskane z rozbitych na Ziemi obcych pojazdów kosmicznych (także tego, który w 1959 roku rozbił się w basenie gdyńskiego portu) pozwalają na stworzenie szybkiego statku kosmicznego i wskazują drogę do planety zamieszkałej przez obcą rasę. Na pokład statku Bocian-1 wchodzą starannie wybrani astronauci – Rosjanin Misza Gagarin, Amerykanka Barbara Armstrong i nasz rodak, Romek Twardowski. Do załogi dołącza też STASIU, czyli Samowystarczalny Towarzysz Astronauty o Sztucznej Inteligencji i Uczuciach. Celem podróży jest dotarcie do obcej planety i nawiązanie kontaktu z jej mieszkańcami. Nie będzie to jednak łatwe, bo podróż w nieznane może być pełna nieprzewidzianych problemów, załoga nie potrafi ze sobą współpracować a bliskie spotkanie trzeciego stopnia wydaje się skomplikowane w stopniu iście kosmicznym.
Spektakl Grzegorza Kujawińskiego zaprosi widzów do interaktywnej i fascynującej podróży gwiezdnej i śledzenie losów charakternych astronautów. Opisana z humorem i pełna przygód oraz nawiązań do popularnych książek i filmów podróż udowodni też, że nawet w pustce międzygwiezdnej nie można zapomnieć o całkiem ludzkich przywarach.
Czy spotkanie z obcą rasą stanie się receptą na takie bolączki? No i jak bardzo obcy są nasi przyjaciele z głębokiego kosmosu?
Przedstawienie „Dlaczego nie lecimy do gwiazd?” Grzegorza Kujawińskiego mimo lokalizacji w głębokiej próżni błyskotliwie i przekonująco skupia się całkowicie ziemskich tematach, zaskakuje też głębokim przesłaniem ekologicznym i społecznym.
Spektakl zrealizowano w hołdzie dla twórczości Georgese’a Mélièse’a.
Pierwsza teatralna realizacja scenariusza Marka Koterskiego, według którego autor zrealizował kultowy już dzisiaj film. “Dzień świra”.
To historia mężczyzny uwikłanego w natręctwa życia codziennego, dla którego każdy kontakt z drugim człowiekiem jest piekłem i ogromnym wyzwaniem jednocześnie. Codziennie rano szuka pomysłu na nadchodzący dzień: higiena, jedzenie, praca, dzieci, jedzenie, drzemka, praca, jedzenie, praca, palenie, proszki, sen… Z tą fascynującą, gorzką, ale jakże przez to śmieszną historią, w której Marek Koterski ujął absurdy życia polskiego inteligenta, mierzy się na naszej scenie uznany reżyser młodego pokolenia Tomasz Man, którego “Związek otwarty” – blisko rok po premierze – cieszy się nieustającą sympatią publiczności.
Z okazji 97. urodzin Gdyni w Muzeum Emigracji organizujemy specjalne weekendowe zwiedzanie!
W sobotę i w niedzielę (11 i 12.02) o godz. 11:00 i 13:00 nasi wolontariusze-przewodnicy zapraszają na wyjątkowy spacer po wystawie stałej Muzeum Emigracji ze szczególnym podkreśleniem wątków dotyczących Gdyni. Zapisy w kasie muzeum, liczba uczestników ograniczona. Warunkiem uczestnictwa w oprowadzaniu jest zakup biletu wstępu na wystawę. Kontakt z kasą: tel. 58 670 41 61 | email: kasa@muzeumemigracji.pl
Port Gdynia, nakładem Instytutu Wydawniczego Państwowej Szkoły Morskiej, 1936 rok.
Zmienione warunki ekonomiczne, w jakich się Polska znalazła po wojnie, trudności graniczne i handlowe z zachodnim i wschodnim sąsiadem, a ponadto szybki rozwój gospodarczy odrodzonego Państwa Polskiego zmuszały Polskę do szukania sobie nowych rynków zbytu drogą nawiązania bezpośrednich stosunków handlowych z odległymi krajami. Stąd też rozwój handlowej wymiany Polski musiał być coraz więcej kierowany na jedyną niekrępowaną drogę, drogę morską.
Polska stanęła wobec żywotnych dla siebie zagadnień: uniezależnienia swego handlu zagranicznego, usamodzielnienia się handlu światowym, a przede wszystkim stworzenia nieistniejącego własnego handlu morskiego.
W ramach realizowanego w Bibliotece Wiedzy cyklu spotkań omawiających historię i współczesność gdyńskiego portu, odbędzie się kolejna prelekcja. Podczas spotkania przedstawiony zostanie rozwój portu w okresie międzywojennym. Będzie można również poznać wydarzenia, jakie miały miejsce podczas II wojny światowej.
Na spotkanie zaprasza Krzysztof Chalimoniuk – historyk zajmujący się szeroko pojętą problematyką życie codziennego miasta.
W piątek, 30 grudnia 2022 roku przypada 134 rocznica urodzin inż. Eugeniusza Kwiatkowskiego, wicepremiera Polski, ministra przemysłu i handlu w latach 1926-1930, ministra Skarbu Państwa w latach 1935-1939, wizjonera powstania gdyńskiego portu i nowoczesnego miasta Gdynia.
Obchody Jego urodzin rozpoczynają się o godzinie 10 pod pomnikiem Eugeniusza Kwiatkowskiego przy ulicy 10 Lutego 16 w Gdyni.
Pomnik inż. Eugeniusza Kwiatkowskiego powstał z inicjatywy Towarzystwa Miłośników Gdyni. Z założenia miał zostać odsłonięty w 100 rocznicę urodzin 30.12.1988 roku jednak nie był jeszcze gotowy. Setne urodziny uczczono wmurowaniem kamienia węgielnego z pamiątkową tablicą. Właściwy pomnik został odsłonięty 6 lat później w 1994 roku. Na pofalowanym cokole znajduje się imię i nazwisko przedstawionego na pomniku Eugeniusza Kwiatkowskiego oraz cytaty z Jego wystąpień „Rzecz najważniejsza to Polska” oraz „Gdynia i morze to jedno”.
W dniu 30 grudnia 1988 roku, w setną rocznicę urodzin Eugeniusza Kwiatkowskiego, nie udało się postawić pomnika. Datę tę uczciło TMG uroczystym wmurowaniem kamienia węgielnego z pamiątkową tablicą pod przyszły pomnik.
Mieszkańcy Gdyni od początku doceniali ogrom zasług Eugeniusza Kwiatkowskiego dla miasta i portu, czemu dali wyraz już w 1928 r., nadając Mu honorowe obywatelstwo Gdyni. Po wybudowaniu kolejnego basenu portu wewnętrznego, obecnie Basenu V, nadano mu nazwę: „Drugi basen wewnętrzny im. Ministra Kwiatkowskiego”. Wkrótce potem jedna z nowo wybudowanych ulic gdyńskiego śródmieścia, którą w ówczesnych planach urbanistycznych wyznaczono do pełnienia roli jednego z trzech głównych ciągów komunikacyjnych wiodących do morza, otrzymała imię Eugeniusza Kwiatkowskiego.
Po 1948 r., gdy upowszechniano obraźliwe pojęcie „kwiatkowszczyzna”, rozporządzeniem ówczesnego ministra żeglugi zlikwidowano nazwy gdyńskich basenów portowych nadając im numery rzymskie. Wtedy też ulicę E. Kwiatkowskiego władze miejskie przemianowały na ulicę 22 Lipca, obecnie nazwaną Armii Krajowej.
Postać inż. Eugeniusza Kwiatkowskiego „przywrócono do łask” po 1970 r. i wtedy ponownie upamiętniono Go w Gdyni. Jako pierwsze wystąpiło z inicjatywą Koło Starych Gdynian, które nadało inż. Kwiatkowskiemu tytuł członka honorowego. Z okazji obchodów 50-lecia nadania Gdyni praw miejskich (1976), przy wejściu do budynku Dworca Morskiego wmurowano tablicę pamiątkową ku czci Eugeniusza Kwiatkowskiego. Nieco wcześniej jeden z pólkontenerowców budowanych w Stoczni Gdańskiej dla Polskich Linii Oceanicznych otrzymał imię „Eugeniusz Kwiatkowski”. Do roli matki chrzestnej zaproszono córkę. E. Kwiatkowskiego, p. Ewę Obrąpalską. Uroczystość podniesienia bandery, z udziałem członków rodziny E. Kwiatkowskiego, odbyła się w gdyńskim porcie 8 stycznia 1976 roku. Następnie, realizowana od kilku lat, pełna rozmachu gdyńska inwestycja drogowa, która ma łączyć obwodnicę trójmiejską z portem i bazą kontenerową, zlokalizowana u stóp Kępy Oksywskiej, otrzymała godną swej rangi nazwę: Trasa Kwiatkowskiego. Szkoła Podstawowa nr 10, istniejąca w Gdyni od lat międzywojennych, obrała sobie za patrona osobę zasłużonego ministra i byłego wicepremiera Rządu RP E. Kwiatkowskiego i zorganizowała izbę pamięci poświęconą Patronowi szkoły. Tablice pamiątkowe umieszczono także w gmachu NOT-u w Gdańsku oraz w kościele pod wezwaniem Najświętszego Serca Pana Jezusa w Gdyni. (W maju b.r. E. Kwiatkowski został patronem Zespołu Szkół Budowlanych w Lęborku – przyp. red.)
Jedynie samo miasto pozbawione było nadal znaczącego aktu pamięci o swoim współtwórcy. Sprawa pomnika E. Kwiatkowskiego znalazła się na forum publicznym w 1976 r., w pięćdziesiątą rocznicę nadania praw miejskich Gdyni. Urząd Miejski zlecił wykonanie projektu gdyńskiemu artyście – rzeźbiarzowi, Zdzisławowi Kosedzie. Projekt pomnika został wykonany, wskazano lokalizację, lecz do budowy nie doszło. Późniejsze starania NOT, a następnie wystąpienia Towarzystwa Miłośników Gdyni w 1984 i 1986 r. w sprawie budowy pomnika, także nie znalazły zrozumienia ani poparcia władz.
Towarzystwo Miłośników Gdyni, w ramach swej statutowej działalności, przez wiele lat przybliżało postać, zasługi i związki E. Kwiatkowskiego z Gdynią. Czyniono to na okolicznościowych zebraniach członków, na spotkaniach z młodzieżą szkolną, na łamach „Rocznika Gdyńskiego”, na specjalnie przygotowanej sesji „Gdynia wczoraj” oraz poprzez okolicznościowe wydawnictwa. W ten sposób TMG tworzyło klimat dla planowanej budowy pomnika w związku z setną rocznicą urodzin E. Kwiatkowskiego. Zarząd TMG podjął 18.12.1987 r. odpowiednią uchwalę oraz zamieścił w prasie Wybrzeża 30.12.1987 r. apel, w którym zobowiązał się, że jako grono osób związanych szczególną więzią z naszym miastem, bierzemy na siebie cały ciężar starań oraz prac mających na celu wzniesienia pomnika.
Tym razem inicjatywa TMG znalazła zrozumienie władz wojewódzkich i miejskich, uzyskała wsparcie Naczelnej Organizacji Technicznej, Ligi Morskiej i innych organizacji, a nade wszystko – aplauz i zaangażowanie społeczności gdyńskiej, młodzieży szkolnej i miejscowych zakładów pracy. Nie było już wątpliwości, że staraniem TMG stanie pierwszy w kraju pomnik tego wybitnego, niezwykle zasłużonego Polaka, który żarliwym sercem i upartą pracą udowodnił, że „Gdynia i morze to jedno”.
Pierwszym konkretnym działaniem TMG było ogłoszenie wspólnie ze Związkiem Artystów-Rzeźbiarzy konkursu na projekt pomnika, przy założeniu, że jego odsłonięcie nastąpi w setną rocznicę urodzin E. Kwiatkowskiego. W sierpniu 1988 r. ogłoszono wyniki konkursu. Nagrodę główną przyznano artyście rzeźbiarzowi Stanisławowi Szwechowiczowi z Gdańska, a jego projekt przyjęto do realizacji. W siedzibie TMG urządzono pokonkursową wystawę, na którą złożyły się: nagrodzony projekt Szwechowicza oraz 5 projektów wyróżnionych, których autorami byli artyści-rzeźbiarze: Jan Kamiński. Zbigniew Jóźwiak, Jolanta Ścislo-Błus (2 projekty), Krystyna Filipska-Frejer i Krystyna Klotz. Uroczystość otwarcia wystawy zaszczyciły swoją obecnością siostra twórcy Gdyni, p. Zofia Dobrowolska z Gdyni, oraz córka – Hanna Puget z Krakowa.
„Trudno przecenić zasługi inż. Kwiatkowskiego – powiedział w przemówieniu przybyły na uroczystość prezydent miasta Zbigniew Biernat – dla gospodarki narodowej i dla Gdyni. Inicjatywa TMG jest niezwykle pożądana i na czasie, by upamiętnić człowieka w mieście, które dzięki niemu powstało. Należy podziękować Towarzystwu Miłośników Gdyni za cenną inicjatywę. Znajdzie ona poparcie u władz miasta. Pamięć o Kwiatkowskim pozostanie taka, jaką widzą ją twórcy pomnika”.
Sam twórca nagrodzonego projektu. Stanisław Szwechowicz, koncepcję przyszłego pomnika oddał w następujących słowach: „Chciałem pokazać jego wnętrze – człowieka wielkiego formatu, który nie epatował wielkością władzy. Był człowiekiem pracy. Chciałem go przedstawić ciepło, po ludzku i w ludzkiej skali. Z wielką precyzją, realnie, fizycznie pokazać człowieka”.
W dniu 30 grudnia 1988 r., czyli w setną rocznicę urodzin, popiersie E. Kwiatkowskiego nie stanęło jeszcze na cokole, za mało było na to czasu. Datę tę uczciło TMG uroczystym wmurowaniem kamienia węgielnego z pamiątkową tablicą pod przyszły pomnik. Sądziliśmy wówczas, że jeśli sprawy potoczą się bez przeszkód, to w czwartym kwartale 1990 r., twórca polskiego „okna na świat” stanie w centrum Gdyni, przy historycznej dla miasta ulicy 10 Lutego, wmieszany w naszą gdyńską społeczność. I tak, na zawsze pozostanie nam bliski.
Droga przejścia od marzeń do czynu okazała się długa, żmudna i trudna. Powodem były pieniądze i jeszcze raz pieniądze. Sytuacja finansowa zakładów pracy, inflacja i zubożenie społeczeństwa w latach 1989-1991 oraz zła atmosfera wokół budowy pomników na łamach prasy, nie sprzyjały kontynuacji zadania. Również Zarząd Naczelnej Organizacji Technicznej odmówił udziału w zadeklarowanej w 1988 r. partycypacji w kosztach budowy pomnika. Trzeba było czekać na lepsze czasy.
Do sprawy powróciliśmy pod koniec 1992 r., kiedy 13 października na posiedzeniu Zarządu TMG podjęto decyzję o wznowieniu działań. Wtedy też jako termin docelowy postawienia pomnika wyznaczyliśmy sobie 22 sierpnia 1994 r. – dwudziestą rocznicę śmierci Eugeniusza Kwiatkowskiego.
Bogatsi o doświadczenia oraz fundusze zgromadzone na koniec 1992 r. (46 582 055 zl) mogliśmy podjąć wielokierunkową działalność – organizacyjną, rzeczową, a w konsekwencji – decyzyjną. Poprzez apele i informacje w prasie, rozmowy i kontakty na różnych szczeblach zdobywaliśmy stopniowo nowych sojuszników dla idei budowy pomnika. W praktyce udzielano nam jednak bardziej wsparcia moralnego. Z finansowym było nieco gorzej.
Prace realizacyjne
Wiele trudności napotykaliśmy przy uzyskiwaniu potwierdzenia wydanej w 1988 r. lokalizacji pomnika przy ul. 10 Lutego. Wymiana korespondencji, interwencje osobiste w Wydziale Architektury i Nadzoru Budowlanego oraz u wiceprezydenta Miasta Gdyni trwały prawie rok – od 12 listopada 1992 r. do 14 września 1993 r. – kiedy ostatecznie zaakceptowano formę architektoniczną oraz lokalizację pomnika. W poczynaniach tych wspierało nas Gdyńskie Koło SARP, a architekt Barbara Stępa społecznie opracowała „Studium zagospodarowania terenu wnioskowanej przez TMG lokalizacji pomnika”.
Umowę na wykonanie w skali 1:1 modeli w gipsie podpisano z laureatem Konkursu, p. Stanisławem Szwechowiczem, 21.12.1992r., z terminem wykonania popiersia na dzień 28.02.93. a cokołu na 31.03.93. Model popiersia został wykonany przez autora dopiero 30 maja 1993 roku.
Model ten dostarczono 31.05.1993 r. do odlewu Pracowni Plastycznej w Śremie, należącej do przedsiębiorstwa „Art Product” Sp. z o.o. w Poznaniu. Gwarantowało ono dobrą jakość odlewu w brązie, terminowość, niższa cenę od zaoferowanej przez Stocznię Marynarki Wojennej w Gdyni oraz lepsze warunki płatności. Popiersie w brązie odebrano 17.10.1993 r. Jego przewozu do Gdyni dokonał Gdyński Morski Port Handlowy.
Wspólnie z autorem projektu dokonano wyboru granitu na cokół pomnika. Umowę na dostawę ze Szwecji bloku granitu vreda (12 ton) podpisano 10 maja 1993 r. ze Sp. z o.o. „Witko” z Bojana k/Gdyni, z terminem dostawy do 30.06.1993 roku. Granit odebrano z dużym opóźnieniem dopiero 7 września 1993 r. i natychmiast dostarczono do wykonawcy – p. Stanisława Szwechowicza. Transportu z udziałem dźwigu bezpłatnie dokonała Stocznia Gdynia SA.
30 sierpnia 1993 r. podpisano z p. Szwechowiczem umowę na wykonanie cokołu w granicie w terminie do 30 listopada 1993 r. Następnie, z uwagi na ciężką zimę i prośbę wykonawcy, termin ten przesunięto na koniec marca 1994 roku. Ostatecznie cokół został wykonany 30 maja 1994 r. Odebrano go od wykonawcy dopiero 17 sierpnia, z powodu braku pieniędzy na opłacenie końcówki należności.
Przygotowania do montażu pomnika rozpoczęto w I połowie sierpnia 1994 roku. Obliczenia stateczności fundamentu pod cokół i popiersie wykonał społecznie inż.arch. Stefan Niewitecki. Miejsce usytuowania pomnika wytyczył inż. Włodzimierz Grzabaruk, również społecznie. Wykonania prac podjął się właściciel Zakładu Kamieniarskiego, p. Ryszard Rostankowski z Gdyni. Opóźnienie prac nastąpiło z powodu przeciągania się terminu likwidacji wieży reklamowej na skwerze, gdzie miał stanąć pomnik. Prace montażowe zostały w końcu wykonane. Pomnik ustawiono 17 sierpnia przy pomocy dźwigu (20 t) Stoczni Gdynia SA – bezpłatnie.
Pod koniec sierpnia Przedsiębiorstwo Usług Komunalnych bezpłatnie wykonała architekturę wokół pomnika, a 1 września 1994 r. firma, “Elwa” zdemontowała wreszcie konstrukcję reklamową.
1 października 1994 r. dokonano uroczystego odsłonięcia i poświęcenia pomnika Eugeniusza Kwiatkowskiego.
Przy każdej społecznej inicjatywie istotne znaczenie odgrywają sprawy finansowe. Zbiórce pieniędzy na pomnik Eugeniusza Kwiatkowskiego nie towarzyszyła euforia, ani nawet entuzjazm. Na nasze apele do mieszkańców i zakładów pracy, jak i na listy do konkretnych adresatów, nie było na ogól odzewu. Dopiero osobiste rozmowy i kontakty na różnych szczeblach w latach 1993 i 1994, trwające niekiedy po kilka miesięcy, dawały pozytywne rezultaty.
„Honorowa Lista Ofiarodawców” wg kolejności wpłat od 1988 r. do sierpnia 1994 r. jest dość długa i trudno kogoś wyróżniać. Wszyscy w niej wymienieni zasługują na uznanie, wszyscy na miarę swych możliwości udzielili wsparcia finansowego budowie pomnika. Jednakże chcemy tu przytoczyć kilka przykładów ofiarności w jakimś sensie szczególnej. Na nasz list do Kancelarii Prezydenta RP odpowiedź była życzliwa i natychmiastowa. Dyrektor Biura Finansowego Kancelarii, p. Ewa Wiśniewska, w imieniu ministra prof. J. Ziółkowskiego, zaoferowała wsparcie inicjatywy TMG kwotą 30 milionów zł. Pieniądze te nadeszły w trudnej dla Towarzystwa chwili, pozwalając utrzymać tok prac, które bliskie były zawieszenia. W podobnie dramatycznej sytuacji wsparł Towarzystwo natychmiastową pożyczką niezawodny Przyjaciel TMG. dyrektor Morskiej Agencji p. Zygmunt Śmigielski.
Jeszcze w 1988 r. p. Regina Rutkiewicz z Warszawy wpłaciła na pomnik E. Kwiatkowskiego 1700 zł. Była to dla Niej suma zapewne znaczna: wpłacała ją w sześciu ratach. Podobnie p. Jan Puławski z Gdańska, który czterokrotnie przesyłał przekazy na łączną sumę 900 zl. Młodzież ze Szkoły Podstawej nr 10. noszącej imię Eugeniusza Kwiatkowskiego, wpłaciła ponad 160.000 zł. W latach 1991-1992 wszyscy członkowie Zarządu TMG wpłacili po 100.000 zł. na rzecz budowy pomnika.
W 1993 r. znany polski żeglugowiec na emeryturze. Herman Burau z Gdańska, wpłacił na pomnik 1 milion zl, zaś inżynier elektryk z Gdyni, Michał Szczerbicki, w czterech ratach wpłacił łącznie 400.000 zł.
Wielką pomocą dla realizatorów pomnika były np. takie wpłaty, jak 50 mln zł od Towarzystwa Ubezpieczeń i Reasekuracji „Warta”, 25 mln zł od Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa czy też prawie 22 min zł od Chińsko- Polskiego Towarzystwa Okrętowego. W decydującym 1994 r. wsparł nas m.in. Zarząd i Rada Miasta Gdyni (50 milionów), Morski Port Handlowy Gdynia (20 milionów), Wyższa Szkoła Morska (5 milionów) i Zakłady Azotowe w Tarnówic-Mościcach (5 milionów). Ksiądz prałat Hilary Jastak oraz profesor Witold Urbanowicz ofiarowali po pól miliona złotych.
Na szczególne uznanie zasługuje postawa p. Ryszarda Rostankowskiego, mistrza kamieniarskiego z Gdyni. Nie tylko, że bardzo szybko i sprawnie postawił przy pomocy synów pomnik, ale także zrezygnował z zapłaty za pracę o wartości 40 milionów zł. To jest postawa prawdziwie obywatelska i Towarzystwo Miłośników Gdyni wyraża p. Rostankowskiemu gorące podziękowanie.
Dziękujemy też wszystkim osobom, Przedsiębiorstwom, Instytucjom i Władzom za pomoc we wzniesieniu tego tak bardzo gdyńskiego pomnika. Sądzimy, że nasze pokolenie, złożone z nielicznych już budowniczych Gdyni, tych, którzy ją odbudowywali po wojnie i przywracali jej dawny blask oraz tych, którzy pracują dla niej dziś, spłaciło tym pomnikiem swój dług wdzięczności wobec Eugeniusza Kwiatkowskiego.
Rodzanice na podstawie fragmentów “Kraboszek” Barbary Piórkowskiej w reżyserii: Ewy Ignaczak.
W spektaklu na pierwszym planie jest KOBIETA i jej życie wypełnione powinnościami, wdrukowaną od pokoleń świadomością o jej społecznej roli. Co musi się wydarzyć w jej życiu, by zaczęła zastanawiać się nad zmianą? Czy spotkanie głównej bohaterki z pramatką i zajrzenie w oczy Rzece odmieni życie przyszłych pokoleń kobiet? Czy zerwą one z odwieczną tradycją „wekowania ogórków”?
Rodzanice, spektakl na motywach powieści Barbary Piórkowskiej “Kraboszki” to emocjonalna historia zmiany kobiecego losu i próby utkania nowej makatki życia głównej bohaterki. Spektakl prowadzony jest w atmosferze czułości, słowiańskich wierzeń i świata przyrody przeplatającymi się z ciężką do udźwignięcia codziennością. Historia oprawiona jest ludowymi pieśniami w wykonaniu śpiewaczek Akademii Głosów Tradycji. Pieśni wykorzystane w spektaklu pozyskane zostały z różnych źródeł m.in. ze zbiorów fonograficznych Instytutu Sztuki PAN, archiwalnych nagrań m.in. Polskiego Radia, Śpiewnika Pelplińskiego oraz z przekazu ustnego- bezpośrednio od śpiewaczek i śpiewaków ludowych ze wsi, z różnych regionów Polski.
Jak doszło do podróży i spotkania pieśni tradycyjnej z teatrem? Zaśpiewany spektakl o kobiecie jest spełnieniem naszego marzenia. Jesteśmy grupą 9 kobiet, wykonujemy pieśni tradycyjne a capella, w gwarze, charakterystycznej dla konkretnego regionu Polski. Od lat odwiedzamy starsze pokolenia śpiewaczek we wsiach, dzięki czemu nasiąkamy plemienną muzyką i słowem sprzed wędrówki ludów. Sam śpiew jest dla nas zmysłowy oraz kojący. Wspólne wykonywanie pieśni zawęźla naszą grupę, w nietypowy sposób tworzy nas, kobiety jako wspólnotę. Archaiczne pieśni porównać można do żywych skamielin, w których ukryta jest najprostsza i uniwersalna prawda. Zdarza się, że podczas koncertów czujemy, że odbiorca nie odnajduje kontekstu pieśni. By mu to umożliwić, rozszerzamy formułę naszych występów, wzbogacając je o słowo. Zależy nam, aby w uniwersalny dla każdego sposób opowiedzieć historię, którą nosimy w sobie od pokoleń.
Współpraca Akademii Głosów Tradycji z Teatrem Gdynia Główna jest w pewnego rodzaju eksperymentem. Czerpiemy od siebie wzajemnie jak z magicznej studni. Obcując z reżyserią, uczymy się podstaw aktorstwa, umiejętności okiełznywania własnych emocji czy zrozumienia swojego ciała poprzez ruch. W zamian dzielimy się wiedzą o roli pieśni w życiu dawnych społeczności wiejskich, o ich terapeutycznym wydźwięku i mądrości przekazanej tą drogą przez kobiety wielu generacji. W spektaklu pozostajemy sobą, choć żyjemy w alternatywnym świecie pełnym słowiańskich wierzeń, prastarych stworzeń, atawistycznych instynktów. Towarzyszy nam ból i intymność. Zapach miesza się z ciężarem, a silna wola łączy z ukojeniem.
Spektakl jest tematem projektu Towarzystwo Miłośników Gdyni “Echa tradycji. Muzyczne dziedzictwo Pomorzan”, dofinansowanego ze środków Samorządu Województwa Pomorskiego.
PREMIERA:
22 PAŹDZIERNIKA godz. 19:00 – wstęp tylko na zaproszenie
23 PAŹDZIERNIKA godz. 18:00 – wstęp tylko na zaproszenie
W skład Konsorcjum weszły firmy: Societe de Construction des Batignolles; Societe Anonyme Hersent; M.M. Schneider et Compagnie; Polski Bank Przemysłowy oraz inżynierowie Władysław Rummmel i Teodozy Nosowicz, któy wystąpił z Konsorcjum w 1927 r.
Spółka uzyskała osobowość prawną 7 czerwca 1924 r. Następnie poszczególne firmy tworzące Konsorcjum uzyskały decyzjami swoich zarządów pełnomocnictwa oraz wytypowały pełnomocników. Zostali oni (pełnomocnicy) upoważnieni do wybrania spośród siebie generalnego pełnomocnika. Wspomniane formalności jako pierwsza (7 czerwca) 1924 r.) załatwiła “Societe de Construction des Batignolles”. Reprezentantem spółki został Roger Paul le Goff. Interesy M.M. Schneider et Compagnie reprezentował Claudius Verany. Z kolei Bank Przemysłowy w Warszawie 3 lipca 1924 r. udzielił pełnomocnictwa Gustawowi Pełce i Stanisławowi Solańskiemu. Pozostali udziałowcy, tj. Władysław Rummel i Teodozy Nosowych nie potrzebowali pełnomocników.
Spośród tych osób wybrano pełnomocnika Konsorcjum, którym został przedstawiciel największego przedsiębiorstwa zajmującego się budownictwem hydrotechnicznym Societe de Construction des Batignolles, inżynier Roger Paul le Goff. Na tym stanowisku wypełniał obowiązki od 4 lipca 19924 r. do 20 kwietnia 1936 r. kiedy powrócił do Paryża obejmując stanowisko generalnego dyrektora tej firmy. Jego miejsce zajął inż. Claude Rabaud.
W lipcu 1924 r. minister Przemysłu i Handlu podpisał umowę z utworzonym Francusko-Polskim Konsorcjum dla Budowy Portu w Gdyni i od tego momentu rozpoczął się właściwy etap budowy portu handlowego. Podwykonawcami konsorcjum były dwie wyspecjalizowane firmy: duńska Hojgaard & Schultz z Kopenhagi, wykonująca konstrukcyjne roboty portowe, tj. baseny, nabrzeża i falochrony oraz holendersko-belgijska firma Ackerman &Van Haaren, która podjęła się bagrowania. Od 1930 r. firmy te weszły w skład Konsorcjum
Źródło: Mieczysław Widernik, Porty Gdańska i Gdyni w życiu gospodarczym II Rzeczypospolitej, Wydawnictwo Morskie, Gdańsk, 1991.
Dnia 13 sierpnia 1923 r. przybił do mola gdyńskiego portu pierwszy oceaniczny parowiec pływający pod banderą francuską – “Kentucky”
Wejście pływającego pod banderą francuską, należącego do Compagnie General Transatlantique statku, który nie mógł z powodu strajku tamtejszych dokerów wyładować towaru w porcie gdańskim i przyjąć emigrantów nie było zamierzone. Jednakże od tego czasu francuskie Towarzystwo Okrętowe zaczęło kierować do Gdyni swoje statki z Hawru.
Literatura: XV lat polskiej pracy na morzu, Nakładem Instytutu Wydawniczego Państwowej Szkoły Morskiej, Gdynia 1935 r.; Mieczysław Widernik, Porty Gdańska i Gdyni w życiu gospodarczym II Rzeczypospolitej, Wydawnictwo Morskie, Gdańsk, 1991.
Punktem wyjścia była budowa schroniska dla torpedowców i przystani do rozładunku niewielkich statków, którego szkic projektowy przygotował T. Wenda
Budowę portu tymczasowego, o konstrukcji drewnianej, wypełnionej kamieniem, rozpoczęto wiosną 1921 r. pod zarządem Ministerstwa Spraw Wojskowych, a kontynuowano (od początku 1922 r.) pod zarządem Ministerstwa Przemysłu i Handlu. Jakkolwiek budowa ta prowadzona była ze znaczną korzyścią dla Skarbu, jednak napotykała na wielkie trudności finansowe i ukończona została dopiero w końcu 1923 r. Budowa Portu Tymczasowego składała się z mola długości 550 m., idącego w kierunku wschodnim i końcowego odgałęzienia, długości 170 m., idącego w kierunku północnym, które zabezpieczało od fali przystań, długości 150 m, położoną na naturalnej głębokości morza około 7 m.
Literatura: Tadeusz Wenda, Dzieje budowy portu gdyńskiego, XV lat polskiej pracy na morzu, Warszawa 1935.
Dnia 14 maja 1919 r., ukazał się nowy dekret Naczelnika Państwa o utworzeniu Departamentu dla Spraw Morskich, orzekający:
W myśl uchwały Rady Ministrów z dnia 20 marca 1919 r. tworzy się, zamiast Sekcji Marynarki przy Ministerstwie dla Spraw Wojskowych, Departament dla Spraw Morskich od dnia 2 maja r. b. [1919 r.] według statutów, zatwierdzonych przez Ministra Spraw Wojskowych.
Departament podlega przez swego szefa bezpośrednio Ministrowi Spraw Wojskowych. W zakres działalności Departamentu wchodzi całokształt zarządzeń i interesów, dotyczących spraw marynarki wojennej, handlowej, portów i żeglugi morskiej, flotylli rzecznej i składu osobowego.
Instytucje, które dotychczas zajmowały się sprawami żeglugi morskiej, mają je przekazać Departamentowi.
Szefem Departamentu mianuję Kontr-Admirała Kazimierza Porębskiego, a jego zastępcę Kontr-Admirała Wacława Kłoczkowskiego.
Literatura: XV lat polskiej pracy nad morzem, Nakładem Instytutu Wydawniczego Państwowej Szkoły Morskiej, Gdynia 1935.
Magazynami krótkoterminowymi w okresie międzywojennym zasadniczo były magazyny położone w pierwszej lini nabrzeży, przeznaczone przez Urząd Morski do przejściowego składania towarów.
Literatura: Rocznik Rady Interesantów Portu Gdynia, Gdynia 1937
W dniu 16 grudnia 1937 r. rozpoczął pracę w porcie gdyńskim statek „Robur VII“ wyposażony w elewator taśmowy do ładowania węgla bunkrowego na statki
Wydajność elewatora taśmowego, w który wyposażona była jednostka przekraczała 300 t/godz. Własny napęd statku, posiadającego dwie maszyny parowe o sile 250 KM każda i zaopatrzenie w dwie śruby, ułatwiało manewrowanie, pozwalając na bunkrowanie statków w dowolnym miejscu w porcie i na redzie. Miało to duże znaczenie dla statków przychodzących do Gdyni po odbiór bunkru, gdyż poza oszczędnością czasu statek nie opłacał kosztów pilotażu, holowania i cumowania. Na Morzu Bałtyckim port gdyński był pierwszym posiadającym podobne udogodnienie dla zaopatrywania statków w bunkier.
Literatura: Rocznik Rady Interesantów Portu w Gdyni, Nakładem Rady Interesantów Portu w Gdyni, Gdynia 1938.