Jak zbudowaliśmy pomnik Eugeniusza Kwiatkowskiego

Pomnik Eugeniusza Kwiatkowskiego

Mieszkańcy Gdyni od początku doceniali ogrom zasług Eugeniusza Kwiatkowskiego dla miasta i portu, czemu dali wyraz już w 1928 r., nadając Mu honorowe obywatelstwo Gdyni. Po wybudowaniu kolejnego basenu portu wewnętrznego, obecnie Basenu V, nadano mu nazwę: „Drugi basen wewnętrzny im. Ministra Kwiatkowskiego”. Wkrótce potem jedna z nowo wybudowanych ulic gdyńskiego śródmieścia, którą w ówczesnych planach urbanistycznych wyznaczono do pełnienia roli jednego z trzech głównych ciągów komunikacyjnych wiodących do morza, otrzymała imię Eugeniusza Kwiatkowskiego.

Po 1948 r., gdy upowszechniano obraźliwe pojęcie „kwiatkowszczyzna”, rozporządzeniem ówczesnego ministra żeglugi zlikwidowano nazwy gdyńskich basenów portowych nadając im numery rzymskie. Wtedy też ulicę E. Kwiatkowskiego władze miejskie przemianowały na ulicę 22 Lipca, obecnie nazwaną Armii Krajowej.

Postać inż. Eugeniusza Kwiatkowskiego „przywrócono do łask” po 1970 r. i wtedy ponownie upamiętniono Go w Gdyni. Jako pierwsze wystąpiło z inicjatywą Koło Starych Gdynian, które nadało inż. Kwiatkowskiemu tytuł członka honorowego. Z okazji obchodów 50-lecia nadania Gdyni praw miejskich (1976), przy wejściu do budynku Dworca Morskiego wmurowano tablicę pamiątkową ku czci Eugeniusza Kwiatkowskiego. Nieco wcześniej jeden z pólkontenerowców budowanych w Stoczni Gdańskiej dla Polskich Linii Oceanicznych otrzymał imię „Eugeniusz Kwiatkowski”. Do roli matki chrzestnej zaproszono córkę. E. Kwiatkowskiego, p. Ewę Obrąpalską. Uroczystość podniesienia bandery, z udziałem członków rodziny E. Kwiatkowskiego, odbyła się w gdyńskim porcie 8 stycznia 1976 roku. Następnie, realizowana od kilku lat, pełna rozmachu gdyńska inwestycja drogowa, która ma łączyć obwodnicę trójmiejską z portem i bazą kontenerową, zlokalizowana u stóp Kępy Oksywskiej, otrzymała godną swej rangi nazwę: Trasa Kwiatkowskiego. Szkoła Podstawowa nr 10, istniejąca w Gdyni od lat międzywojennych, obrała sobie za patrona osobę zasłużonego ministra i byłego wicepremiera Rządu RP E. Kwiatkowskiego i zorganizowała izbę pamięci poświęconą Patronowi szkoły. Tablice pamiątkowe umieszczono także w gmachu NOT-u w Gdańsku oraz w kościele pod wezwaniem Najświętszego Serca Pana Jezusa w Gdyni. (W maju b.r. E. Kwiatkowski został patronem Zespołu Szkół Budowlanych w Lęborku – przyp. red.)

Jedynie samo miasto pozbawione było nadal znaczącego aktu pamięci o swoim współtwórcy. Sprawa pomnika E. Kwiatkowskiego znalazła się na forum publicznym w 1976 r., w pięćdziesiątą rocznicę nadania praw miejskich Gdyni. Urząd Miejski zlecił wykonanie projektu gdyńskiemu artyście – rzeźbiarzowi, Zdzisławowi Kosedzie. Projekt pomnika został wykonany, wskazano lokalizację, lecz do budowy nie doszło. Późniejsze starania NOT, a następnie wystąpienia Towarzystwa Miłośników Gdyni w 1984 i 1986 r. w sprawie budowy pomnika, także nie znalazły zrozumienia ani poparcia władz.

Towarzystwo Miłośników Gdyni, w ramach swej statutowej działalności, przez wiele lat przybliżało postać, zasługi i związki E. Kwiatkowskiego z Gdynią. Czyniono to na okolicznościowych zebraniach członków, na spotkaniach z młodzieżą szkolną, na łamach „Rocznika Gdyńskiego”, na specjalnie przygotowanej sesji „Gdynia wczoraj” oraz poprzez okolicznościowe wydawnictwa. W ten sposób TMG tworzyło klimat dla planowanej budowy pomnika w związku z setną rocznicą urodzin E. Kwiatkowskiego. Zarząd TMG podjął 18.12.1987 r. odpowiednią uchwalę oraz zamieścił w prasie Wybrzeża 30.12.1987 r. apel, w którym zobowiązał się, że jako grono osób związanych szczególną więzią z naszym miastem, bierzemy na siebie cały ciężar starań oraz prac mających na celu wzniesienia pomnika.

Tym razem inicjatywa TMG znalazła zrozumienie władz wojewódzkich i miejskich, uzyskała wsparcie Naczelnej Organizacji Technicznej, Ligi Morskiej i innych organizacji, a nade wszystko – aplauz i zaangażowanie społeczności gdyńskiej, młodzieży szkolnej i miejscowych zakładów pracy. Nie było już wątpliwości, że staraniem TMG stanie pierwszy w kraju pomnik tego wybitnego, niezwykle zasłużonego Polaka, który żarliwym sercem i upartą pracą udowodnił, że „Gdynia i morze to jedno”.

Pierwszym konkretnym działaniem TMG było ogłoszenie wspólnie ze Związkiem Artystów-Rzeźbiarzy konkursu na projekt pomnika, przy założeniu, że jego odsłonięcie nastąpi w setną rocznicę urodzin E. Kwiatkowskiego. W sierpniu 1988 r. ogłoszono wyniki konkursu. Nagrodę główną przyznano artyście rzeźbiarzowi Stanisławowi Szwechowiczowi z Gdańska, a jego projekt przyjęto do realizacji. W siedzibie TMG urządzono pokonkursową wystawę, na którą złożyły się: nagrodzony projekt Szwechowicza oraz 5 projektów wyróżnionych, których autorami byli artyści-rzeźbiarze: Jan Kamiński. Zbigniew Jóźwiak, Jolanta Ścislo-Błus (2 projekty), Krystyna Filipska-Frejer i Krystyna Klotz. Uroczystość otwarcia wystawy zaszczyciły swoją obecnością siostra twórcy Gdyni, p. Zofia Dobrowolska z Gdyni, oraz córka – Hanna Puget z Krakowa.

„Trudno przecenić zasługi inż. Kwiatkowskiego – powiedział w przemówieniu przybyły na uroczystość prezydent miasta Zbigniew Biernat – dla gospodarki narodowej i dla Gdyni. Inicjatywa TMG jest niezwykle pożądana i na czasie, by upamiętnić człowieka w mieście, które dzięki niemu powstało. Należy podziękować Towarzystwu Miłośników Gdyni za cenną inicjatywę. Znajdzie ona poparcie u władz miasta. Pamięć o Kwiatkowskim pozostanie taka, jaką widzą ją twórcy pomnika”.

Sam twórca nagrodzonego projektu. Stanisław Szwechowicz, koncepcję przyszłego pomnika oddał w następujących słowach: „Chciałem pokazać jego wnętrze – człowieka wielkiego formatu, który nie epatował wielkością władzy. Był człowiekiem pracy. Chciałem go przedstawić ciepło, po ludzku i w ludzkiej skali. Z wielką precyzją, realnie, fizycznie pokazać człowieka”.

W dniu 30 grudnia 1988 r., czyli w setną rocznicę urodzin, popiersie E. Kwiatkowskiego nie stanęło jeszcze na cokole, za mało było na to czasu. Datę tę uczciło TMG uroczystym wmurowaniem kamienia węgielnego z pamiątkową tablicą pod przyszły pomnik. Sądziliśmy wówczas, że jeśli sprawy potoczą się bez przeszkód, to w czwartym kwartale 1990 r., twórca polskiego „okna na świat” stanie w centrum Gdyni, przy historycznej dla miasta ulicy 10 Lutego, wmieszany w naszą gdyńską społeczność. I tak, na zawsze pozostanie nam bliski.

Pomnik Eugeniusza Kwiatkowskiego

Droga przejścia od marzeń do czynu okazała się długa, żmudna i trudna. Powodem były pieniądze i jeszcze raz pieniądze. Sytuacja finansowa zakładów pracy, inflacja i zubożenie społeczeństwa w latach 1989-1991 oraz zła atmosfera wokół budowy pomników na łamach prasy, nie sprzyjały kontynuacji zadania. Również Zarząd Naczelnej Organizacji Technicznej odmówił udziału w zadeklarowanej w 1988 r. partycypacji w kosztach budowy pomnika. Trzeba było czekać na lepsze czasy.

Do sprawy powróciliśmy pod koniec 1992 r., kiedy 13 października na posiedzeniu Zarządu TMG podjęto decyzję o wznowieniu działań. Wtedy też jako termin docelowy postawienia pomnika wyznaczyliśmy sobie 22 sierpnia 1994 r. – dwudziestą rocznicę śmierci Eugeniusza Kwiatkowskiego.

Bogatsi o doświadczenia oraz fundusze zgromadzone na koniec 1992 r. (46 582 055 zl) mogliśmy podjąć wielokierunkową działalność – organizacyjną, rzeczową, a w konsekwencji – decyzyjną. Poprzez apele i informacje w prasie, rozmowy i kontakty na różnych szczeblach zdobywaliśmy stopniowo nowych sojuszników dla idei budowy pomnika. W praktyce udzielano nam jednak bardziej wsparcia moralnego. Z finansowym było nieco gorzej.

Prace realizacyjne

Wiele trudności napotykaliśmy przy uzyskiwaniu potwierdzenia wydanej w 1988 r. lokalizacji pomnika przy ul. 10 Lutego. Wymiana korespondencji, interwencje osobiste w Wydziale Architektury i Nadzoru Budowlanego oraz u wiceprezydenta Miasta Gdyni trwały prawie rok – od 12 listopada 1992 r. do 14 września 1993 r. – kiedy ostatecznie zaakceptowano formę architektoniczną oraz lokalizację pomnika. W poczynaniach tych wspierało nas Gdyńskie Koło SARP, a architekt Barbara Stępa społecznie opracowała „Studium zagospo­darowania terenu wnioskowanej przez TMG lokalizacji pomnika”.

Umowę na wykonanie w skali 1:1 modeli w gipsie podpisano z laureatem Konkursu, p. Stanisławem Szwechowiczem, 21.12.1992r., z terminem wykonania popiersia na dzień 28.02.93. a cokołu na 31.03.93. Model popiersia został wykonany przez autora dopiero 30 maja 1993 roku.

Pomnik Eugeniusza Kwiatkowskiego Gdynia

Model ten dostarczono 31.05.1993 r. do odlewu Pracowni Plastycznej w Śremie, należącej do przedsiębiorstwa „Art Product” Sp. z o.o. w Poznaniu. Gwarantowało ono dobrą jakość odlewu w brązie, terminowość, niższa cenę od zaoferowanej przez Stocznię Marynarki Wojennej w Gdyni oraz lepsze warunki płatności. Popiersie w brązie odebrano 17.10.1993 r. Jego przewozu do Gdyni dokonał Gdyński Morski Port Handlowy.

Wspólnie z autorem projektu dokonano wyboru granitu na cokół pomnika. Umowę na dostawę ze Szwecji bloku granitu vreda (12 ton) podpisano 10 maja 1993 r. ze Sp. z o.o. „Witko” z Bojana k/Gdyni, z terminem dostawy do 30.06.1993 roku. Granit odebrano z dużym opóźnieniem dopiero 7 września 1993 r. i natychmiast dostarczono do wykonawcy – p. Stanisława Szwechowicza. Transportu z udziałem dźwigu bezpłatnie dokonała Stocznia Gdynia SA.

30 sierpnia 1993 r. podpisano z p. Szwechowiczem umowę na wykonanie cokołu w granicie w terminie do 30 listopada 1993 r. Następnie, z uwagi na ciężką zimę i prośbę wykonawcy, termin ten przesunięto na koniec marca 1994 roku. Ostatecznie cokół został wykonany 30 maja 1994 r. Odebrano go od wykonawcy dopiero 17 sierpnia, z powodu braku pieniędzy na opłacenie końcówki należności.

Przygotowania do montażu pomnika rozpoczęto w I połowie sierpnia 1994 roku. Obliczenia stateczności fundamentu pod cokół i popiersie wykonał społecznie inż.arch. Stefan Niewitecki. Miejsce usytuowania pomnika wytyczył inż. Włodzimierz Grzabaruk, również społecznie. Wykonania prac podjął się właściciel Zakładu Kamieniarskiego, p. Ryszard Rostankowski z Gdyni. Opóźnienie prac nastąpiło z powodu przeciągania się terminu likwidacji wieży reklamowej na skwerze, gdzie miał stanąć pomnik. Prace montażowe zostały w końcu wykonane. Pomnik ustawiono 17 sierpnia przy pomocy dźwigu (20 t) Stoczni Gdynia SA – bezpłatnie.

Pod koniec sierpnia Przedsiębiorstwo Usług Komunalnych bezpłatnie wykonała architekturę wokół pomnika, a 1 września 1994 r. firma, “Elwa” zdemontowała wreszcie konstrukcję reklamową.

1 października 1994 r. dokonano uroczystego odsłonięcia i poświęcenia pomnika Eugeniusza Kwiatkowskiego.

Przy każdej społecznej inicjatywie istotne znaczenie odgrywają sprawy finansowe. Zbiórce pieniędzy na pomnik Eugeniusza Kwiatkowskiego nie towarzyszyła euforia, ani nawet entuzjazm. Na nasze apele do mieszkańców i zakładów pracy, jak i na listy do konkretnych adresatów, nie było na ogól odzewu. Dopiero osobiste rozmowy i kontakty na różnych szczeblach w latach 1993 i 1994, trwające niekiedy po kilka miesięcy, dawały pozytywne rezultaty.

„Honorowa Lista Ofiarodawców” wg kolejności wpłat od 1988 r. do sierpnia 1994 r. jest dość długa i trudno kogoś wyróżniać. Wszyscy w niej wymienieni zasługują na uznanie, wszyscy na miarę swych możliwości udzielili wsparcia finansowego budowie pomnika. Jednakże chcemy tu przytoczyć kilka przykładów ofiarności w jakimś sensie szczególnej. Na nasz list do Kancelarii Prezydenta RP odpowiedź była życzliwa i natychmiastowa. Dyrektor Biura Finansowego Kancelarii, p. Ewa Wiśniewska, w imieniu ministra prof. J. Ziółkowskiego, zaoferowała wsparcie inicjatywy TMG kwotą 30 milionów zł. Pieniądze te nadeszły w trudnej dla Towarzystwa chwili, pozwalając utrzymać tok prac, które bliskie były zawieszenia. W podobnie dramatycznej sytuacji wsparł Towarzystwo natychmiastową pożyczką niezawodny Przyjaciel TMG. dyrektor Morskiej Agencji p. Zygmunt Śmigielski.

Pomnik Eugeniusza Kwiatkowskiego Gdynia

Jeszcze w 1988 r. p. Regina Rutkiewicz z Warszawy wpłaciła na pomnik E. Kwiatkowskiego 1700 zł. Była to dla Niej suma zapewne znaczna: wpłacała ją w sześciu ratach. Podobnie p. Jan Puławski z Gdańska, który czterokrotnie przesyłał przekazy na łączną sumę 900 zl. Młodzież ze Szkoły Podstawej nr 10. noszącej imię Eugeniusza Kwiatkowskiego, wpłaciła ponad 160.000 zł. W latach 1991-1992 wszyscy członkowie Zarządu TMG wpłacili po 100.000 zł. na rzecz budowy pomnika.

W 1993 r. znany polski żeglugowiec na emeryturze. Herman Burau z Gdańska, wpłacił na pomnik 1 milion zl, zaś inżynier elektryk z Gdyni, Michał Szczerbicki, w czterech ratach wpłacił łącznie 400.000 zł.

Wielką pomocą dla realizatorów pomnika były np. takie wpłaty, jak 50 mln zł od Towarzystwa Ubezpieczeń i Reasekuracji „Warta”, 25 mln zł od Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa czy też prawie 22 min zł od Chińsko- Polskiego Towarzystwa Okrętowego. W decydującym 1994 r. wsparł nas m.in. Zarząd i Rada Miasta Gdyni (50 milionów), Morski Port Handlowy Gdynia (20 milionów), Wyższa Szkoła Morska (5 milionów) i Zakłady Azotowe w Tarnówic-Mościcach (5 milionów). Ksiądz prałat Hilary Jastak oraz profesor Witold Urbanowicz ofiarowali po pól miliona złotych.

Na szczególne uznanie zasługuje postawa p. Ryszarda Rostankowskiego, mistrza kamieniarskiego z Gdyni. Nie tylko, że bardzo szybko i sprawnie postawił przy pomocy synów pomnik, ale także zrezygnował z zapłaty za pracę o wartości 40 milionów zł. To jest postawa prawdziwie obywatelska i Towarzystwo Miłośników Gdyni wyraża p. Rostankowskiemu gorące podziękowanie.

Dziękujemy też wszystkim osobom, Przedsiębiorstwom, Instytucjom i Władzom za pomoc we wzniesieniu tego tak bardzo gdyńskiego pomnika. Sądzimy, że nasze pokolenie, złożone z nielicznych już budowniczych Gdyni, tych, którzy ją odbudowywali po wojnie i przywracali jej dawny blask oraz tych, którzy pracują dla niej dziś, spłaciło tym pomnikiem swój dług wdzięczności wobec Eugeniusza Kwiatkowskiego.

Konrad Ruth – Rocznik Gdyński Nr 12

Rodzanice Teatr Gdynia Główna

Rodzanice

Rodzanice na podstawie fragmentów “Kraboszek” Barbary Piórkowskiej w reżyserii: Ewy Ignaczak.

W spektaklu na pierwszym planie jest KOBIETA i jej życie wypełnione powinnościami, wdrukowaną od pokoleń świadomością o jej społecznej roli. Co musi się wydarzyć w jej życiu, by zaczęła zastanawiać się nad zmianą?
Czy spotkanie głównej bohaterki z pramatką i zajrzenie w oczy Rzece odmieni życie przyszłych pokoleń kobiet? Czy zerwą one z odwieczną tradycją „wekowania ogórków”?

Rodzanice, spektakl na motywach powieści Barbary Piórkowskiej “Kraboszki” to emocjonalna historia zmiany kobiecego losu i próby utkania nowej makatki życia głównej bohaterki. Spektakl prowadzony jest w atmosferze czułości, słowiańskich wierzeń i świata przyrody przeplatającymi się z ciężką do udźwignięcia codziennością. Historia oprawiona jest ludowymi pieśniami w wykonaniu śpiewaczek Akademii Głosów Tradycji. Pieśni wykorzystane w spektaklu pozyskane zostały z różnych źródeł m.in. ze zbiorów fonograficznych Instytutu Sztuki PAN, archiwalnych nagrań m.in. Polskiego Radia, Śpiewnika Pelplińskiego oraz z przekazu ustnego- bezpośrednio od śpiewaczek i śpiewaków ludowych ze wsi, z różnych regionów Polski.

Jak doszło do podróży i spotkania pieśni tradycyjnej z teatrem?
Zaśpiewany spektakl o kobiecie jest spełnieniem naszego marzenia. Jesteśmy grupą 9 kobiet, wykonujemy pieśni tradycyjne a capella, w gwarze, charakterystycznej dla konkretnego regionu Polski. Od lat odwiedzamy starsze pokolenia śpiewaczek we wsiach, dzięki czemu nasiąkamy plemienną muzyką i słowem sprzed wędrówki ludów. Sam śpiew jest dla nas zmysłowy oraz kojący. Wspólne wykonywanie pieśni zawęźla naszą grupę, w nietypowy sposób tworzy nas, kobiety jako wspólnotę. Archaiczne pieśni porównać można do żywych skamielin, w których ukryta jest najprostsza i uniwersalna prawda. Zdarza się, że podczas koncertów czujemy, że odbiorca nie odnajduje kontekstu pieśni. By mu to umożliwić, rozszerzamy formułę naszych występów, wzbogacając je o słowo. Zależy nam, aby w uniwersalny dla każdego sposób opowiedzieć historię, którą nosimy w sobie od pokoleń.

Współpraca Akademii Głosów Tradycji z Teatrem Gdynia Główna jest w pewnego rodzaju eksperymentem. Czerpiemy od siebie wzajemnie jak z magicznej studni. Obcując z reżyserią, uczymy się podstaw aktorstwa, umiejętności okiełznywania własnych emocji czy zrozumienia swojego ciała poprzez ruch. W zamian dzielimy się wiedzą o roli pieśni w życiu dawnych społeczności wiejskich, o ich terapeutycznym wydźwięku i mądrości przekazanej tą drogą przez kobiety wielu generacji. W spektaklu pozostajemy sobą, choć żyjemy w alternatywnym świecie pełnym słowiańskich wierzeń, prastarych stworzeń, atawistycznych instynktów. Towarzyszy nam ból i intymność. Zapach miesza się z ciężarem, a silna wola łączy z ukojeniem.

Spektakl jest tematem projektu Towarzystwo Miłośników Gdyni “Echa tradycji. Muzyczne dziedzictwo Pomorzan”, dofinansowanego ze środków Samorządu Województwa Pomorskiego.

PREMIERA:

22 PAŹDZIERNIKA godz. 19:00 – wstęp tylko na zaproszenie

23 PAŹDZIERNIKA godz. 18:00 – wstęp tylko na zaproszenie

5 LISTOPADA godz. 19:00 – bilety

17 GRUDNIA godz. 19:00 – bilety

Wydarzenie na Facebooku: https://www.facebook.com/events/626876645775205/626876659108537

Konsorcjum Francusko-Polskie dla Budowy Portu w Gdyni

W skład Konsorcjum weszły firmy: Societe de Construction des Batignolles; Societe Anonyme Hersent; M.M. Schneider et Compagnie; Polski Bank Przemysłowy oraz inżynierowie Władysław Rummmel i Teodozy Nosowicz, któy wystąpił z Konsorcjum w 1927 r.

Spółka uzyskała osobowość prawną 7 czerwca 1924 r. Następnie poszczególne firmy tworzące Konsorcjum uzyskały decyzjami swoich zarządów pełnomocnictwa oraz wytypowały pełnomocników. Zostali oni (pełnomocnicy) upoważnieni do wybrania spośród siebie generalnego pełnomocnika. Wspomniane formalności jako pierwsza (7 czerwca) 1924 r.) załatwiła “Societe de Construction des Batignolles”. Reprezentantem spółki został Roger Paul le Goff. Interesy M.M. Schneider et Compagnie reprezentował Claudius Verany. Z kolei Bank Przemysłowy w Warszawie 3 lipca 1924 r. udzielił pełnomocnictwa Gustawowi Pełce i Stanisławowi Solańskiemu. Pozostali udziałowcy, tj. Władysław Rummel i Teodozy Nosowych nie potrzebowali pełnomocników.

Spośród tych osób wybrano pełnomocnika Konsorcjum, którym został przedstawiciel największego przedsiębiorstwa zajmującego się budownictwem hydrotechnicznym Societe de Construction des Batignolles, inżynier Roger Paul le Goff. Na tym stanowisku wypełniał obowiązki od 4 lipca 19924 r. do 20 kwietnia 1936 r. kiedy powrócił do Paryża obejmując stanowisko generalnego dyrektora tej firmy. Jego miejsce zajął inż. Claude Rabaud.

W lipcu 1924 r. minister Przemysłu i Handlu podpisał umowę z utworzonym Francusko-Polskim Konsorcjum dla Budowy Portu w Gdyni i od tego momentu rozpoczął się właściwy etap budowy portu handlowego. Podwykonawcami konsorcjum były dwie wyspecjalizowane firmy: duńska Hojgaard & Schultz z Kopenhagi, wykonująca konstrukcyjne roboty portowe, tj. baseny, nabrzeża i falochrony oraz holendersko-belgijska firma Ackerman &Van Haaren, która podjęła się bagrowania. Od 1930 r. firmy te weszły w skład Konsorcjum  

Źródło: Mieczysław Widernik, Porty Gdańska i Gdyni w życiu gospodarczym II Rzeczypospolitej, Wydawnictwo Morskie, Gdańsk, 1991.  

Kentucky, statek

Dnia 13 sierpnia 1923 r. przybił do mola gdyńskiego portu pierwszy oceaniczny parowiec pływający pod banderą francuską – “Ken­tucky”

Wejście pływającego pod banderą francuską, należącego do Compagnie General Transatlantique statku, który nie mógł z po­wodu strajku tamtejszych dokerów wyładować to­waru w porcie gdańskim i przyjąć emigrantów nie było zamierzone. Jednakże od tego czasu francuskie Towarzy­stwo Okrętowe zaczęło kierować do Gdyni swoje statki z Hawru.

Literatura: XV lat polskiej pracy na morzu, Nakładem Instytutu Wydawniczego Państwowej Szkoły Morskiej, Gdynia 1935 r.; Mieczysław Widernik, Porty Gdańska i Gdyni w życiu gospodarczym II Rzeczypospolitej, Wydawnictwo Morskie, Gdańsk, 1991.

Tymczasowy port wojenny i schronisko dla rybaków

Punktem wyjścia była budowa schroniska dla torpedowców i przystani do rozładunku niewielkich statków, którego szkic projektowy przygotował T. Wenda

Budowę portu tymczaso­wego, o konstruk­cji drewnianej, wypełnionej ka­mieniem, rozpoczęto wiosną 1921 r. pod zarządem Ministerstwa Spraw Wojskowych, a kontynuowano (od początku 1922 r.) pod zarządem Ministerstwa Prze­mysłu i Handlu. Jakkolwiek budowa ta prowadzona była ze znaczną korzyścią dla Skarbu, jednak napotykała na wielkie trudności finansowe i ukończona została dopiero w końcu 1923 r. Budowa Portu Tymczasowego składała się z mola długości 550 m., idącego w kierunku wschodnim i końcowego odgałęzienia, długości 170 m., idącego w kierunku północnym, które zabezpieczało od fali przystań, długości 150 m, położoną na naturalnej głębokości morza około 7 m.

Literatura: Tadeusz Wenda, Dzieje budowy portu gdyńskiego, XV lat polskiej pracy na morzu, Warszawa 1935.

Departament dla Spraw Morskich

Dnia 14 maja 1919 r., ukazał się nowy dekret Naczelnika Państwa o utworzeniu Departamentu dla Spraw Morskich, orzekający:

W myśl uchwały Rady Ministrów z dnia 20 marca 1919 r. tworzy się, zamiast Sekcji Marynarki przy Ministerstwie dla Spraw Wojskowych, Departament dla Spraw Morskich od dnia 2 maja r. b. [1919 r.] według statutów, zatwierdzonych przez Ministra Spraw Wojskowych.

Departament podlega przez swego szefa bezpośrednio Ministrowi Spraw Wojskowych. W zakres działalności Depar­tamentu wchodzi całokształt zarządzeń i interesów, dotyczących spraw marynarki wojennej, handlowej, portów i żeglugi mor­skiej, flotylli rzecznej i składu osobowego.

Instytucje, które dotychczas zajmowały się sprawami żeglugi morskiej, mają je przekazać Departamentowi.

Szefem Departamentu mianuję Kontr-Admirała Kazimierza Porębskiego, a jego zastępcę Kontr-Admirała Wacława Kłoczkowskiego.

Literatura: XV lat polskiej pracy nad morzem, Nakładem Instytutu Wydawniczego Państwowej Szkoły Morskiej, Gdynia 1935.

Magazyny krótkoterminowe

Magazynami krótkoterminowymi w okresie międzywojennym zasadniczo były magazyny położone w pierwszej lini nabrzeży, przeznaczone przez Urząd Morski do przejściowego składania towarów.

Literatura: Rocznik Rady Interesantów Portu Gdynia, Gdynia 1937

Robur VII – statek bunkrowy

W dniu 16 grudnia 1937 r. rozpoczął pracę w porcie gdyńskim statek „Robur VII“ wyposażony w elewator taśmowy do ładowania węgla bunkrowego na statki

Wydajność elewatora taśmowego, w który wyposażona była jednostka przekraczała 300 t/godz. Własny napęd statku, posiadającego dwie maszyny parowe o sile 250 KM każda i zaopatrzenie w dwie śruby, ułatwiało manewrowanie, pozwalając na bunkrowanie statków w dowolnym miejscu w porcie i na redzie. Miało to duże znaczenie dla statków przychodzących do Gdyni po odbiór bunkru, gdyż poza oszczędnością czasu statek nie opłacał kosztów pilotażu, holowania i cumowania. Na Morzu Bałtyckim port gdyński był pierwszym posiadającym podobne udogodnienie dla zaopatrywania statków w bunkier.

Literatura: Rocznik Rady Interesantów Portu w Gdyni, Nakładem Rady Interesantów Portu w Gdyni, Gdynia 1938.

Magazyny portowe – architektura

Magazyn był najbardziej charakterystycznym typem przestrzenno-funkcjonalnym zabudowy portowej w rejonie drobnicowym. Zasadnicze rozróżnienie obiektów magazynowych określane było za pośrednictwem charakteru eksploatacji i umiejscowienia w przestrzeni portu. W pierwszych liniach nabrzeży budowano parterowe magazyny krótkoterminowe, tzw. manipulacyjne; natomiast w drugiej linii i większym oddaleniu od nabrzeża, wielopiętrowe magazyny długoterminowe. Początkowo jednak każdy, kolejno wznoszony magazyn budowany był według indywidualnych założeń projektowych i dobranej do warunków terenowych konstrukcji. Ta różnorodność podyktowana była również chęcią szybkiego stworzenia wszechstronnego zaplecza i pogodzenia wymogów składowania szeregu towarów jednocześnie.

Wznosząc kolejne obiekty w latach 1926-1933, weryfikowano rozwiązania magazynowe pod kątem gabarytów, układu przestrzennego, rozwiązań konstrukcyjnych i materiałowych, które najlepiej spełniłyby potrzeby eksploatacyjne portu. Z czasem – na podstawie własnych doświadczeń i obserwacji nowych tendencji budownictwa portowego w innych krajach – podjęto próbę wypracowania projektu standardowego magazynu parterowego. Jego pierwowzorem miał być Magazyn nr 6, zbudowany w latach 1931-1932 do przechowywania bawełny w strefie wolnocłowej, na nabrzeżu Stanów Zjednoczonych.

Anna Orchowska-Smolińska

Literatura: Orchowska-Smolińska A., Jaśkiewicz-Sojak A.: Modernistyczna architektura przemysłowa i jej ochrona – na przykładzie portu gdyńskiego // Modernizm w Europie, modernizm w Gdyni : architektura lat międzywojennych i jej ochrona / ed. red. nauk. M. J. Sołtysik, R. Hirsch. Gdynia: Urząd Miasta Gdyni, 2009

Łaźnia i szatnia portowa

Zadaniem łaźni portowej znajdującej się w budynku nazywanym “Kąpielisko”, lub częściej „Kamiennym Rogiem”, było zapewnienie odpowiednich warunków pracy robotnikom portowym pracującym przy przeładunku węgla na Molo Węglowym

Wzniesiony w latach 1931-1932 w konwencji umiarkowanie modernistycznej budynek, posiadał symetryczną kompozycję bryły na planie litery „T”. Centralna, dwukondygnacyjna część wejściowa ukształtowana została w formie wystającego przed lico skrzydeł bocznych ryzalitu. Wystrój elewacji o horyzontalnym układzie fakturalno-pasmowym, zakomponowany został za pomocą ceglanych wstęg ujmujących otwory okienne, przedzielonych pasami gładkiego tynku. Dopełnieniem kompozycji były gzymsy, zwieńczone gładką, skrywającą spadki dachów, attyką. Budynek rozebrano w 2009 roku.

Anna Orchowska-Smolińska

Literatura: Anna Orchowska-Smolińska, Architektura portu gdyńskiego lat międzywojennych – najcenniejsze spośród zachowanych budynków, “Rocznik Gdyński” 2009, nr 21.

Magazyn Aukcji Owocowych i Warty

Budowę tego podwójnego magazynu rozpoczęto w sierpniu 1933 roku, wzdłuż Nnabrzeża Francuskiego, za budującym się w tym czasie Magazynem Tranzytowym


Magazyn Aukcji Owocowych (powierzchnia około 4000 m2) mieścił oprócz dużej Sali aukcyjnej, także: część do składowania owoców świeżych i suszonych, miejsce do pakowania i przygotowania do transportu do odbiorów oraz piętrowe pomieszczenia biurowe.
Część magazynu firmy Warta, która zajmowała się ekspedycją towarów (powierzchnia około 3000 m2) służyć miała do składowania towarów drobnicowych, w tym głównie skór, dla musiało być wydzielone oddzielne pomieszczenie. Prace przy budowie magazynu postępowały w ekspresowym tempie, gdyż już w listopadzie tego samego 1933 roku rozpoczęto jego eksploatację.

Pod względem architektonicznym oba magazyny stanowić miały całość. Szczególnie efektownie było jednak rozwiązanie plastyczne wschodniej elewacji szczytowej Aukcji Owocowych. Ukształtowana ona została za pomocą wyrazistego, symetrycznego rysunku gęsto rozmieszczonych, pionowych płycin skrywających wąskie wysokie okna. Płyciny dodatkowo odznaczały się jasnym tynkiem na tle klinkierowej elewacji. Wzdłuż elewacji szczytowej, jak również bocznych poprowadzona była rampa załadowca. Całość rozplanowana na schodkowo ukształtowanej elewacji, która w sposób kurtynowy zasłaniała krzywizny dachu. W środkowej części elewacji wkomponowany został duży napis „AUKCE OWOCOWE”, wykonany z kształtnych ażurowych liter.

Druga z elewacji szczytowych magazynu (zachodnia) po stronie firmy Warta, stanowiła prostsze w rozwiązaniu plastycznym dopełnienie całego projektu. Obiekt ten nie przetrwał bez uszczerbku II wojnę światową. Mocno uszkodzony został w większości rozebrany. Pozostawiono jedynie fragment trójkondygnacyjnego traktu biurowego części Magazynu Warty, który w mniejszym stopniu ucierpiał (obecnie również rozebrany).
Architektura magazynu i utrzymana była w stylistyce umiarkowanego modernizmu z cechami wertykalizmu i geometryzującymi detalami Art Deco, co było charakterystyczne dla jego architekta tego magazynu – Wacława Tomaszewskiego.

Anna Orchowska-Smolińska

Literatura: Architektura portu gdyńskiego lat międzywojennych – najcenniejsze spośród zachowanych budynków / Anna Orchowska-Smolińska // Rocznik Gdyński. – 2009, nr 21, s. [159]-173. – Il.

Magazyn Pantarei II

W drugiej linii nabrzeża Polskiego, w roku 1933 powstał kolejny (drugi) z magazynów firmy Pantarei

Miał wymiary (140 x 36 m), a jego powierzchnia wynosiła 518 m2. Już w październiku tego roku została załadowany dużym transportem samochodów pomimo, że jego ukończenie zaplanowana na grudzień. Przeznaczono go do składowania głownie towarów drobnicowych, tj. skór, tłuszczy. W konstrukcji magazynu wykorzystano stosunkowo rzadki na terenie portu szkielet stalowy z wypełnieniem murowanym. Całość sprawiała wrażenie dużej lekkości, a wnętrze było przy tym bardzo przestronne i łatwe w manipulacji towarem.

Magazyn pozbawiony był ramp załadowczych, w zamian zastosowano tam gęsto rozmieszczone bramy o wyższej niż zazwyczaj wysokości, by towary za pośrednictwem samochodów przewozić bezpośrednio do jego wnętrza. Magazyn ten wskutek zniszczeń wojennych został rozebrany. Do wschodnich ścian szczytowych obu magazynów firmy Pantarei dobudowano dwukondygnacyjne trakty biurowe o funkcji administracyjnej i socjalnej. Obie gładko otynkowane elewacje zostały plastycznie rozwiązane za pomocą poziomych pasów okiennych, a w podmurówce wykończono je klinkierem. Centralnie rozplanowane klatki schodowe zaznaczono pionami okiennymi typu „termometr”, Uzupełnieniem wystroju elewacji było umieszczone w osi napisów z nazwą firmy.

Anna Orchowska-Smolińska

Literatura: Architektura portu gdyńskiego lat międzywojennych – najcenniejsze spośród zachowanych budynków / Anna Orchowska-Smolińska // Rocznik Gdyński. – 2009, nr 21, s. [159]-173. – Il.

Magazyn nr 6

Budowa tego magazynu rozpoczęła się w 1931 roku, a zakończono ją w styczniu roku kolejnego. Było to magazyn wolnocłowy przeznaczony był do przechowywania bawełny przeznaczonej na rynek krajowy oraz na tranzyt do Czechosłowacji i Rumunii.

Przy budowie tego pierwszego magazynu, realizowanego w rejonie nowopowstającego drugiego basenu wewnętrznego nazwanego imieniem Ministra Kwiatkowskiego, starano się wykorzystać wszystkie wcześniejsze doświadczenia z eksploatacji tego typu obiektów na terenie gdyńskiego portu oraz wzorce stosowane w innych krajach.

Rzut magazynu miał 240 x 50 m i powierzchnię użytkowa 12000 m2. Zastosowano tam układ trójnawowy, oparty o konstrukcję żelbetową. Ściany szczytowe były murowane z bramami wyjazdowymi dla samochodów usytuowanymi w osi magazynu. Dzięki zredukowaniu ilości słupów wewnątrz do minimum, cała powierzchnia wnętrza mogła stanowić praktycznie jedną, wielką halę. Od strony Nabrzeża Stanów Zjednoczonych zastosowano szerokie rozsuwane żelazne bramy, które pozostawały maksymalną swobodę operowania towarem na rampach. Dach magazynu opierał się na łukowych wiązarach drewnianych w konstrukcji systemu STEPHAN. W czasie okupacji w magazynie zorganizowany został skład torped, stad we wnętrzu dobudowano żelbetowe ściany działów, które w razie wybuchu pochłonęłyby siłę eksplozji.

Pod względem architektonicznym, podobnie jak przy projektowaniu wcześniejszych magazynów, skupiono się na rozwiązaniu estetycznym ścian szczytowych. W projekcie tego magazynu, pomimo nowoczesnych rozwiązań konstrukcyjnych, odwołano się do konwencji stylowej historyzmu (z cechami neogotyku). Była to najpóźniejsza tego typu realizacja na terenie gdyńskiego portu. Elewacje szczytowe ukształtowano za pomocą schodkowych uskoków zakrywających połacie dachowe. Zarysowano je dodatkowo smukłym pilastrami, przy czym te które odpowiadały słupom konstrukcyjnym posiadały plan rozwartokątny. W partii centralnej, u szczytu zastosowano szeroki, prążkowany fryz gzymsowy. Ponad umieszczonymi na osi głównej bramami wjazdowymi występował, mocno wyróżniający ten magazyn wśród innych, detal w postaci zwieńczonej ostrołucznie płyciny z prostokątnym oknem nadświetla.

Anna Orchowska-Smolińska

Literatura: Architektura portu gdyńskiego lat międzywojennych – najcenniejsze spośród zachowanych budynków / Anna Orchowska-Smolińska // Rocznik Gdyński. – 2009, nr 21, s. [159]-173. – Il.

Magazyn nr 4

W 1929 roku zbudowano przy nabrzeżu Polskim Magazyn nr 4, który następnie wydzierżawiła jako swoją bazę amerykańsko-skandynawska firma przewozu towarowo-pasażerskiego między krajami bałtyckimi i Stanami Zjednoczonymi.

Magazyn ten cechował się dosyć prostą konstrukcją i formą. Miał wymiary rzutu 80 x 40 m i powierzchnię użytkową ok. 3200 m2. Przestrzennie zbudowano go za pomocą dwóch równej szerokości naw usytuowanych równolegle do nabrzeża, każda była przykryta oddzielnym łukowym dachem. Magazyn posiadał jednoprzestrzenne wnętrze, doświetlenie jedynie za pośrednictwem świetlików poprowadzonych wzdłuż jego grzbietów dachów.
Tego typu rozwiązanie przestrzenne było stosunkowo rzadkie w gdyńskim porcie i zostało szybko wyparte przez układ trójnawowy. Ściany zewnętrzne murowano z cegły i pozostawiono nieotynkowane. Pod względem architektonicznym budynek ten, podobnie jak poprzednie nie prezentował cechy stylowych. Elementem wyróżniającym go było podłużna tablica z nazwa firmy zamocowana na ścianie szczytowej magazynu i na wykonanej w 1931 roku dobudówce biurowej.

Anna Orchowska-Smolińska

Literatura: Architektura portu gdyńskiego lat międzywojennych – najcenniejsze spośród zachowanych budynków / Anna Orchowska-Smolińska // Rocznik Gdyński. – 2009, nr 21.

Portowa wieża ciśnień

Zaopatrzenie w wodę było jedną z pierwszych i podstawowych inwestycji pomocniczych do wykonania na terenie budującego się portu

28 sierpnia 1925 roku oddana została do użytku Portowa Wieża Ciśnień. Była ona zasilana wodą pochodzącą z głębinowej studni artezyjskiej o głębokości 46 m.

Rzut budowli opierał się na wydłużonym ośmioboku, o wymiarach ok. 10 x 16,5 m. Masywna ceglana konstrukcje wieży miała 22 m wysokości i w dolnej części wzmocniono ja wieńcem dziesięciu przypór o bokach skośnie ściętych, łagodnie zwężających się do góry. Przestrzenie pomiędzy przyporami rozwiązane były w formie sklepionych arkadowych wnęk z oknami doświetlającymi dolną część wnętrza.
Znajdował się tam system pomp i innych urządzeń hydrotechnicznych, a w szczytowej partii dwa zbiorniki wodne po 105 m3 pojemności każdy. Dodatkowo wewnątrz mieściły się pomieszczenia techniczne dla obsługi urządzeń wodociągowych oraz schody prowadzące na szczyt wieży, gdzie znajdowała się galeryjka widokowa.

Budowla ta posiadała oprócz swoje niewątpliwej użyteczności funkcjonalnej także stosunkowo rzadko spotykaną pośród innych tego typu budowli formę zewnętrzna. Portowa Wieża Ciśnień utrzymana była w formach historyzmu XX wieku w nawiązaniu do stylu neoromańskiego. Dzięki swojej wysokości i charakterystycznej bryle budowla ta górowała nad portem przez cały okres międzywojenny i okupację, do czasu zburzenia jej w marcu 1945 roku. Miało to miejsce podczas akcji niszczenia elementów infrastruktury i urządzeń portowych przed kapitulacją Niemców.

Anna Orchowska-Smolińska

Literatura:

Magazyny portowe – nazewnictwo

Wszystkie państwowe składy w porcie w Gdyni określano jako „Magazyn” oraz nadawano im numer, odpowiadający kolejnej realizacji. Wyjątkiem był magazyn będący częścią złożonej inwestycji Dworca Morskiego – ten nazwano Magazynem Tranzytowym (bez numeru). Nazewnictwo to było niezależne od generalnego charakteru eksploatacji danego składu, tzn. czy był on magazynem krótko- czy długoterminowym. Z czasem, nazywając magazyn dodawano określenie mówiące o jego przeznaczeniu, jak na przykład Magazyn nr 6 “bawełniany”.

Anna Orchowska-Smolińska

Literatura: Orchowska-Smolińska A., Jaśkiewicz-Sojak A.: Modernistyczna architektura przemysłowa i jej ochrona – na przykładzie portu gdyńskiego // Modernizm w Europie, modernizm w Gdyni : architektura lat międzywojennych i jej ochrona / ed. red. nauk. M. J. Sołtysik, R. Hirsch. Gdynia: Urząd Miasta Gdyni, 2009, s. 231-242