FANTASTYCZNY PORT GDYNIA

Jak donosi nasz fantastyczny korespondent wiele się dzieje w porcie gdyńskim

GDYNIA 9 październik 2025 r.

Z oficjalną wizytą przybył kapitan NEMO. Wizyta ma na celu nawiązanie obopólnie korzystnych stosunków gospodarczych, jak również wymianę najnowszych technologii. Oferta kapitana NEMO pozwoli portowi gdyńskiemu na budowę jako pierwszemu na świecie nowej generacji podwodnych transportowców.

Donosi Fantastyczny Reporter

Projekt FANTASTYCZNY PORT GDYNIA, realizowany we współpracy

z Zarządem Morskiego Portu Gdynia S.A.

50 MILIONÓW TON TRANZYTU ĈSRS PRZEZ POLSKIE PORTY MORSKIE

Na gładkiej powierzchni napis 50 / MILIONÓW TON / TRANZYTU / ĈSRS / PRZEZ / POLSKIE PORTY / MORSKIE / STYCZEŃ 1970.

Projektował i wykonał Józef Kawecki.

Plakietka lana w brązie i cynie w odlewni Zarządu Portu Gdynia
w 1970 r., w kształcie terytorium Polski, o wymiarach 111´100 mm, umieszczana na deseczce o wymiarach 139´116 mm. Emitent: Zjednoczenie Portów Morskich.

Projekt MEDALE PORTU GDYŃSKIEGO, realizowany we współpracy

z Zarządem Morskiego Portu Gdynia S.A.

Gdynia jako konkurencja dla Gdańska i Sopotu

Gdańska prasa, m.in. „Danziger Volkstimme”, pisze o Gdyni jako o szybko rozwijającym się porcie i potencjalnym konkurencie Gdańska, ale z wieloma problemami miejskimi. Budowa portu postępuje szybko, natomiast rozwój miasta zależy od kredytów i przebiega wolno. Brakuje mieszkań, kanalizacji i czystej wody; planuje się brukowanie ulic, budowę wodociągów, gazowni, domu kuracyjnego, teatru i stadionu. Robotnicy żyją w bardzo trudnych warunkach, lecz Gdynia postrzegana jest jako miasto o wielkiej przyszłości.


Pisma gdańskie coraz częściej zajmują się na swych damach Gdynią. Widzą one najczęściej w niej wielki port konkurencyjny dla Gdańska oraz miasto wielkiej przyszłości, zdołające skupić w sobie cały ruch ośrodkowy wybrzeża, a tein samem zepchnąć Gdańsk na miejsce pośledniejsze.
Świeżo (w nr. 214) rozpisał się na temat przyszłej Gdyni organ niemieckich socjalistów w Gdańsku „Danziger Volkstimme“.
Otóż tak rozpisuje się wspomniane wyżej pismo p. t. „Wielkie sny przyszłości około Gdyni“ („Die grossen Zukunftstraume um Gdingen“).
Nie trzeba jednak wszystkiego, co się w polskich gazetach wypisuje o Gdyni, brać na serjo, ale mimo to jest interesującem znać głosy prasy polskiej w tej sprawie.
Co piszą polskie dzienniki? — Roboty portowe szybko postępują naprzód. Budowę zamierza się ukończyć do roku 1932. Rozbudowa miasta nie słoi jednak w żadnym stosunku do budowy portu. Podczas gdy w budowie portu niema żadnej przerwy, rozbudową miasta zależy ed-kredytu, jaki miastu Bank Gospodarstwa Krajowego udziela. Skoro kredyty są wyczerpane, następuje dłuższa przerwa w budowie. Rozbudowa miasta nie stoi również w żadnym stosunku do wzrostu stałych mieszkańców Gdyni. Z tego powodu stosunki mieszkaniowe są więcej niż opłakane. Magistrat miasta Gdyni ma wspaniałe plany na przyszłość, uzależnia jednakże ich wykonanie od udzielenia kredytów przez Bank Gospodarstwa Krajowego. Według projektu p. burmistrza Krauzego ma być brukowanie ulic wykończone w r. 1932. Koszta brukowania według obliczeń Magistratu oblicza się na 21 miljonów zł. Ale kwestja ta jest bardzo ważna, bo jak długo nie będzie miała Gdynia dobrych ulic, tak długo nie będzie można” jej uznać jako miasto portowe w właściwem tego słowa znaczeniu.
W związku z zakładaniem ulic i placów zamierza Magistrat zaprowadzić kanalizację i wodociągi. Ostatnio kwestja jest tein więcej nagląca, że lekarze stwierdzili w wodzie studziennej (?) zarazki chorób, które mogą wywołać epidemje. Z założeniem kanalizacji nie można zwlekać, chociaż koszta jej zaprowadzenia dochodzą do poważnej kwoty 2 milj. zł. Także obecna siła elektryczna daleko nie wystarczy dla Gdyni i wobec tego sieć elektryczną należy przebudować. Oprócz tego zachodzi potrzeba budowy gazowni.
Oprócz tego projektuje Magistrat budowę wielkiego domu kuracyjnego/ jako konkurencję dla Sopotu. Dom ten, którego koszta wynosić mają wielką kwotę 2 milj. zł., stanąć ma między Kamienną Górą i Redłowem. Do tego dochodzi jeszcze budowa olbrzymiego gmachu magistrackiego, hal targowych i teatru miejskiego. Koszta budowy gmachu teatralnego wynosić mają 330 tys. zł. Teatrowi przypisuje się wielkie kulturalne znaczenie, gdyż przez to powstrzyma się ludność wybrzeża od uczęszczania do teatru niemieckiego w Gdańsku.
Magistrat przystąpił do budów domów mieszkalnych. Obecnie buduje się je na miejskich terenach w Chylonji i w Grabowie. Obecnie buduje się 138 jedno i dwupokojowych mieszkań. Rozbudowa kolonji robotniczych w najbliższej okolicy Gdyni jest kwestją bardzo piekącą. W Gdyni już obecnie pracuje w porcie i w mieście przeszło 8000 robotników. Większa część z nich sypia niestety w ziemskich lepiankach i w lasach państwowych na gołej ziemi, co przyczynia się do zdziczenia i demoralizacji. W końcu zamierza pobudować Magistrat wielki stadjon sportowy w Witominie, w miejscowości odległej o 3 klm od miasta. Malowniczo położone pagórki między Kamienną Górą a Redłowem przeznaczone są na dalszą rozbudowę portu i miasta Gdyni.

Raport 5. Sprawozdanie sytuacyjne za czas od 22 do 23 lutego 1929 r.

W końcu lutego 1929 r. sytuacja w Gdyni była spokojna i stabilna. Wizyta posłów Bezpartyjnego Bloku Współpracy z Rządem spotkała się z dużym zainteresowaniem i przychylnym przyjęciem mieszkańców, którzy podkreślali znaczenie działań rządu dla rozwoju portu i miasta. Życie polityczne cechowała niewielka aktywność, dominowały sprawy gospodarcze i zawodowe. Odnotowano jedynie drobne wykroczenia i kradzieże, bez poważniejszych incydentów. Organizacje społeczne, takie jak „Sokół” i „Strzelec”, prowadziły normalną działalność, a ruch robotniczy koncentrował się na poprawie warunków pracy i sytuacji bezrobotnych marynarzy. Ogólny stan bezpieczeństwa i porządku publicznego oceniono jako dobry.

I. SYTUACJA OGÓLNA.
Przyjazd posłów [na Sejm RP] z BBWR w dniu 24 lutym i oficjalny ich występ w Gdyni spotkał się z ogólną życzliwością i zrozumieniem zagadnień politycznych. Świadczyła o tym ilość obecnych na zebraniu i to zarówno przedstawicieli ludności miejscowej, jak i napływowej, zarówno przedstawicieli firm, jak i robotników, nie mówiąc już o inteligencji. Dyskusji politycznych zasadniczo w Gdyni prowadzi się mało. Ludzie przybyli na wybrzeże, przyszli tu dorabiać się, całkowicie więc są pochłonięciem sprawami gospodarczymi. Czasu więc na dyskusje polityczne nie mają. Tym niemniej wszyscy wyraźnie i jasno podkreślają to, że tylko dzięki zrozumieniu zagadnień morskich u władz centralnych oraz stabilizacji warunków w państwie, możliwa jest budowa portu, budowa miasta, a tym samym i oni, tylko dzięki wysiłkom obecnego rządu, mają pracę i możność zarobkowania w Gdyni. Podkreślić należy, że na zebraniu poselskim nie byli obecni ci, których w Gdyni uważa się za osoby czołowe na miejscowym terenie, [czyli członków] Stronnictwa Narodowego. Natomiast liczniej przybyli przedstawiciele organizacji robotniczych. Stan w porcie i na Zatoce [Gdańskiej] nie uległ zmianie. Około 30 okrętów stoi w danej chwili w porcie załadowanych, bojących się wyjść na pełne morze. NPR wykazuje swoją działalność organizując [się] w szeregach Zjednoczenia Zawodowego, które całkowicie jest wynikiem zamierzeń powyższego stronnictwa politycznego, przodowników w firmach portowych, jak i niższych urzędników.

II. PRZEGLĄD PRASY.
W tym dziale nic szczególnego do zaznaczenia nie ma. „Dziennik Gdyński” i „Gazeta Gdańska” w dalszym ciągu są pismami bezbarwnymi politycznie, zaś „Gazeta Morska” winna być poddana reorganizacji, jeżeli ma się ostać na wybrzeżu. Dotychczasową jej pracę charakteryzują chociażby takie fakty, że współpracownicy „Gazety Morskiej” nie mieli czasu być na zebraniu poselskim z BBWR w dniu 24 bm, czy też na dworcu [kolejowym] w [WM] Gdańsku w czasie przyjazdu Pana Premiera [RP] [Kazimierza Bartla] i Pana [Dyrektora Polskich] Kolei [Państwowych] w dniu 27 bm. mimo, że licznie stawili się przedstawiciele innych [pism].

III. RUCH POLITYCZNY.
Inicjatorem przyjazdu do Gdyni p. posła [Karola] Polakowicza, wiceprezesa Klubu BBWR w Sejmie [RP] oraz prezesa Komisji Administracyjnej również z Klubu BBWR był Delegat Rządu w Gdyni p. [Mieczysław] Bilek, któremu między innymi chodziło i o to, by uzyskać poparcie tych posłów w kwestii wyodrębnienia Gdyni z ram Województwa Pomorskiego i by przedstawiciel m[iasta]. Gdyni był zależny bezpośrednio od Pana Ministra Spraw Wewnętrznych. W tym celu zostali zaproszeni do Urzędu Morskiego [w Gdyni] w dniu 24 bm. Dyrektor Urzędu Morskiego p. [Józef] Poznański, Dyrektor „Żeglugi Polskiej” p. [Julian] Rummel, Naczelnik Sądu Grodzkiego w Gdyni p. [Zygfryd] Powałowski, Dyrektor Banku Gospodarstwa Krajowego p. [Stanisław] Weyers, Dyrektor Państw[owego]. Banku Rolnego p. Żebrowski, Wiceprezydent m[iasta]. Gdyni [Hilary] Ewert-Krzemieniecki, Kierownik Działu Budowlanego p. [Tadeusz] Piaskiewicz, Dyrektor Izby Przemysłowo-Handlowej p. [Józef] Kawczyński, kapitan portu p. [Władysław] Zaleski oraz niżej podpisany [Władysław Staniszewski]. Na tym zabraniu przedstawiciele poszczególnych urzędów poinformowali pp. posłów [na Sejm RP] o swoich resortach, przy czym większość wyraźnie podkreśliła konieczność wyodrębnienia Gdyni z ram Województwa [Pomorskiego]. Następnie Komitet Gdyński Ligi Mocarstwowego Rozwoju Polski przedłożył postulaty samego miasta, częściowo i wybrzeża.
O godzinie 17.30 zebranie poselskie rozpoczął poseł Polakiewicz wykazując konieczność dokonania przez obecny Sejm reformy konstytucji. Następnie Dyrektor Izby Przemysłowo-Handlowej, Kawczyński, wygłosił referat o organizacji handlu morskiego na tle rozwoju portu i miasta, w dyskusji [Kazimierz] Budrewicz (inteligent) nawoływał zebranych do pełnego poparcia zamierzeń Klubu, [a] [Jan] Sieja, Tyliński, Pietrzak i Jaśkowski (robotnicy) wysuwali szereg bolączek miejscowego życia. W końcowym przemówieniu poseł [na Sejm RP] [Marian] Cieplak odpowiedział na sprawy poruszone w dyskusji, po czym przedłożył do uchwalenia rezolucję przyjętą jednogłośnie, w której: zebrani wzywają Klub BBWR do nieustawania w pracy nad naprawą Konstytucji [RP], w myśl zasad projektu przedłożonego przez Klub BBWR. NPR w okresie sprawozdawczym urządziło zebranie przy udziale około 35 osób, mające na celu zorganizować w swych szeregach wszystkich przodowników i majstrów w firmach eksportowych. Przeprowadzając w dyskusji paralelę pomiędzy zarobkami przodowników (vormannów) w [WM] Gdańsku i w Gdyni, ustalono zbyt niskie zarobki w Gdyni, decydując by organizacja zwróciła się z odpowiednim przedstawieniem do firm. Na zebraniu tym około 30 osób zapisało się do Sekcji Pracowników Umysłowych Pracujących w Zjednoczeniu Zawodowym Polskim. Do Zarządu Sekcji wybrano Aleksandra Ramotowskiego, Jana Wyszeckiego, Roberta Kuczyńskiego, Jana Krawczyka, Antoniego Paszlike oraz Franciszka Mrozka, Jana Knibę i Leona Krauzego na ławników. Składkę ustalono [na] 2% zarobku miesięcznie i wpisowe 3 zł.

IV. POLSKIE ZWIĄZKI I ORGNIZACJE SPOŁECZNE.
W dniu 22 bm. odbyło się miesięczne zebrania Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół”, któremu przewodniczył wiceprezes Wiktor Wojewski. Zdecydowano przyjąć udział w Zlocie w Poznaniu oraz urządzić dwie wycieczki sześcio i dziesięciodniową do Krakowa i Zakopanego. Poza tym zakomunikowano zebranym, że wszyscy „Sokoli”, którzy byli na froncie bolszewickim mają prawo do ubiegania się o odznakę „Polska Swemu Obrońcy”. Ilość obecnych na zebraniu około 40 osób. Związek Strzelecki prowadzi normalne ćwiczenia pod kierownictwem instruktorów wojskowych i przy dużym zrozumieniu zadania „Strzelca” przez miejscowe władze wojskowe.

V. SEKTY RELIGIJNE. Sprawozdanie negatywne.

VI. MNIEJSZOŚCI NARODOWE. Ważniejszych przejawów nie notowano.

VII. RUCH WYWROTOWY. Sprawozdanie negatywne.

VIII. RUCH ZAWODOWY.
Ażeby ożywić działalność Związku Robotników Transportowych w Gdyni i podtrzymać zamierającą Sekcję Marynarzy w tymże Związku, Centrala zdecydowała przysłać i osiedlić w Gdyni p. [Edmunda] Guziałka z Sekretariatu Okręgowego, którego przyjazd spodziewamy jest w Gdyni w pierwszej dekadzie marca br. W ostatnich dniach przedstawiciele Sekcji Marynarzy Związku Transportowców zwrócili się do mnie do mnie z prośbą o przyjście z pomocą 15 członkom organizacji, którzy od dłuższego czasu są bez zajęcia i bez środków do życia. [Jednakże] wychodząc z założenia, że udzielenie przeze mnie, jako przedstawiciela władzy administracyjnej, pomocy tym ludziom i zaopiekowanie się nimi, siłą rzeczy wciągnęłoby ich w orbitę wpływów tutejszego Urzędu, zainteresowałem się ich położeniem i ustaliłem co następuje[:] wszyscy ci marynarze byli przez pracodawcę „Żeglugę Polską” ubezpieczeni w obwodowym Funduszu Bezrobocia, dokąd też wpłacano odpowiednie stawki. Po utraceniu pracy ludzie ci nie zgłosili się w przepisowym 30-dniowym terminie [p]o zasiłek z Funduszu Bezrobocia, wobec czego utracili prawo do zasiłku. Mając jednakże na uwadze polityczne względy, prosiłem Wydział Opieki Społecznej [Pomorskiego Urzędu] Wojewódzkiego [w Toruniu] o wyjednanie dla nich w Obwodowym Funduszu Bezrobocia jednorazowego zasiłku. Dalej jednak ustaliłem, że „Żeglugi Polskiej” nie ma w wykazie przedsiębiorstw państwowych, obowiązanych do ubezpieczenia swych pracowników w Funduszu Bezrobocia, inaczej mówiąc składki za nich uiszczono niepotrzebnie i zasiłek im nie przysługuje. Tym niemniej jednak przysługuje im w takim razie zwrot wypłaconych składek. Poruszam tę sprawę, gdyż jestem przekonany, że przyjście tym ludziom z pomocą miałoby znaczenie polityczne. Zjednoczenie Zawodowe Polskie usprawnia swoją organizację w dalszym ciągu.

IX. STRAJKI. Sprawozdanie negatywne.

X. STAN BEZPIECZEŃSTWA.
W tygodniu sprawozdawczym zameldowano[:] kradzieży 19, w czym 1 z włamaniem. Sporządzono doniesień[:] 4 za oszustwo, 16 za przekroczenie przepisów o spożyciu alkoholu, 12 przepisów sanitarnych, 2 przepisów meldunkowych, 2 przepisów o godzinach handlu [i] 1 przepisów o noszeniu broni.

XI.SYTUACJA NADGRANICZNA. Sprawozdanie negatywne.

XII. SZPIEGOSTWO I DYWERSJA. Sprawozdanie negatywne.

XIII. RÓŻNE. Ważniejszych przejawów nie notowano.

Raport 4. Sprawozdanie sytuacyjne za czas od 15 do 21 lutego 1929 roku

W Gdyni w 1929 r. nie odnotowano działalności wywrotowej ani antypaństwowej. Najpoważniejszym problemem był spór płacowy w budownictwie – pracodawcy próbowali obniżyć wynagrodzenia o 10%, jednak starosta Mieczysław Pożerski skutecznie interweniował i decyzję cofnięto. Strajków i incydentów granicznych nie było. W statystykach bezpieczeństwa odnotowano 26 kradzieży, 19 przypadków pijaństwa, 5 paserstw i 14 naruszeń przepisów administracyjno-sanitarnych.

I. SYTUACJA OGÓLNA.
Stronnictwa polityczne w okresie sprawozdawczym nie przejawiły działalności. Również w organizacjach zawodowych nie zaszło nic, co by zasługiwało na podkreślenie. Na miejscowym rynku pracy ilość zatrudnionych pracowników pozostała [taka] sama, jak i w tygodniu ubiegłym. Większość stojących w porcie statków jest załadowana, jednakże wobec niewyraźnej sytuacji na morzu, statki niechętnie opuszczają port. Przebywający w tygodniu sprawozdawczym w Gdyni Dyrektor Departamentu Morskiego w Ministerstwie Przemysłu i Handlu p.[an] [Teodozy] Nosowicz stwierdził, że w obecnych warunkach zarówno Urząd Morski, jak i Kapitanat Portu robiły wszystko co mogły, by podtrzymać sprawność portu i nie dopuścić do przerwy w ruchu. Za wysiłki [czynione] w tym kierunku p. Dyrektor Nosowicz złożył w imieniu Ministerstwa podziękowanie zarówno dyrektorowi Urzędu Morskiego p. [Józefowi] Poznańskiemu jak i kapitanowi portu p. [Władysławowi] Zaleskiemu. Jest to poniekąd odpowiedzią Ministerstwa Przemysłu i Handlu na pogłoski lansowane zarówno w prasie, jak i na miejscu o mających nastąpić zmianach na stanowiskach dyrektora Urzędu Morskiego i kapitana portu. Pogłoski te lansowały poszczególne firmy zainteresowane w eksploatacji portu, które na powyższych stanowiskach chciałyby chętnie widzieć swoich ludzi, by ciągnąć zysk dla siebie z uszczerbkiem [dla] innych firm. Stan lodów w porcie, jak i na zatoce, nie uległ zmianie. Sprowadzony ze Szwecji lodołamacz „Balder” jest typem zwykłego holownika z przystosowanym do łamania lodów dziobem. Wystarcza on z trudem do utrzymania kanałów w lodach wewnątrz portu, co absorbuje go całkowicie.

II. PRZEGLĄD PRASY.
„Dziennik Gdyński” i „Gazeta Gdańska” pozostają w dalszym ciągu pismami bez wyrazu politycznego. „Gazeta Morska” prócz nazwy ma niewiele wspólnego z morzem. Wiadomości podawane w kronice miejscowej, tak samo jak i w pismach uprzednio wymienionych, pozbawione są ścisłości. Wiele przejawów z miejscowego życia nie znajduje odzwierciedlenia w „Gazecie Morskiej”.

III. POLSKI RUCH POLITYCZNY.
Zapowiedziany na niedzielę 24 b[ieżącego] m[iesiąca]. przyjazd do Gdyni posłów z klubu B[ezpartyjnego] B[loku] [Współpracy z Rządem] wywołał pewne ożywienie w miejscowych stosunkach. Nadzwyczajne zebranie Towarzystwa Rzemieślników Katolickich w Gdyni w dniu 17 bm. uchwaliło opodatkować swych członków na kupno sztandaru, którego poświęcenie [po]winno się odbyć w dniu 3 maja b[ieżącego] r[oku]. Na powyższy cel zebrano około 200 zł[otych].

IV. POLSKIE ZWIĄZKI I ORGANIZACJE SPOŁECZNE.
Na zebraniu Towarzystwa Powstańców i Wojaków w dniu 17 bm. udekorowano odznaką wyżej wymienionej organizacji [jej] członka, Augustyna Miotka z Gdyni. Dalej zajęto nieprzychylne stanowisko w stosunku do Strzelca1, wyjaśniając że „Zarząd Okręgowy Towarzystwa Powstańców i Wojaków uważa tworzenie się Strzelca na ziemi kaszubskiej za niepotrzebne, ponieważ Strzelec ma jedne i te same zdania co i towarzystwa wojackie”.

V. SEKTY RELIGIJNE.
Sprawozdanie negatywne. Wspomnieć należy, że w Gdyni otworzył pracownię krawiecką zakonnik Chmielewski ze Zgromadzenia [Księży] Misjonarzy Lubelskich, nie otrzymawszy uprzednio zgody ks[iędza]. biskupa w Pelplinie na prawo instalowania się na wybrzeżu. Z tego tytułu zwrócił się do mnie miejscowy ksiądz proboszcz o spowodowanie usunięcia z terenu [Gdyni] zakonnika Chmielewskiego. Według wiadomości jak[ie] posiadam zakonnik ten, wykonując swoje rzemiosło, prowadzi się nienagannie. Zgromadzenie [Księży] Misjonarzy Lubelskich jest źle notowane u władz kościelnych, które odmawiają misjonarzom prawa tworzenia oddziałów.

VI. MNIEJSZOŚCI NARODOWE.
Ważniejszych przejawów nie notowano.

VII. RUCH WYWROTOWY. Sprawowanie negatywne.

VIII. RUCH ZAWODOWY.
Związek [Zawodowy] Transportowców Oddział Żeglugi Morskiej w dalszym ciągu zamiera. Jego wpływy między polskimi marynarzami maleją z każdym dniem.
Zjednoczenie Zawodowe Polskie [Oddział w Gdyni] nawiązało bliższy kontakt z[e] Zjednoczeniem Zawodowym Polskim w Gdańsku, na czele którego stoi poseł [Antoni] Lendzion. Zjednoczenie [Zawodowe] Gdańskie ma pomagać finansowo Oddziałowi gdyńskiemu, przeznaczając między innymi 50 guldenów miesięcznie na utrzymanie w Gdyni trzeciego instruktora. Jest to suma, którą normalnie Gdańsk przekazywał centrali. Poza tym poseł Lendzion i inni zobowiązali się przybywać na urządzane w Gdyni zebrania robotnicze z referatami i pogadankami. W tej sprawie zachodzi tylko jedno niebezpieczeństwo, by menerzy gdańscy nie starali się zbytnio forsować stawek płacy w Gdyni i nie dążyli do podciągnięcia ich do skali gdańskiej. To by bowiem ujemnie odbiło się na obrotach portu gdyńskiego. Zdaniem pracodawców na razie nie do przeprowadzenia są w Gdyni specjalne dodatki dla robotników, pracujących [na] drugiej zmianie, względnie [na] trzeciej, jakie wprowadzone zostały w wielu portach bałtyckich, co w rozmowach starają się lansować kierownicy Zjednoczenia Zawodowego [Polskiego] w Gdyni. Zjednoczenie Zawodowe [Polskie] w Gdyni obecnie organizuje sekcję maszynistów, do której zapisują się zarówno maszyniści okrętowi, jak i dźwigowi oraz inni zatrudnieni na terenie miasta.
W hotelu robotniczym na Grabowie przeprowadzaną jest zmiana instalacji centralnego ogrzewania przez firmę „Gburczyk”.

IX. STRAJKI. Sprawowanie negatywne.

X. STAN BEZPIECZEŃSTWA.
W tygodniu sprawozdawczym zameldowano 13 kradzieży, w czym jedną z włamaniem. W stosunku do okresu [z] poprzedniego [tygodnia] widać tu gwałtowny spadek, do czego przyczyniło się zamknięcie szajki złodziei, jaka przez pewien czas dokonywała systematycznej kradzieży. Poza tym wymierzono [następującą ilość] kar: 2 za przekroczenie przepisów meldunkowych, 4 przepisów o ograniczeniach w handlu alkoholami, 1 przepisów sanitarnych. Dalej zanotowano [następującą ilość] wypadków: 1 uprawiania hazardowej gry w karty w pociągach, 3 bójek, 2 nieszczęśliwych wypadków.

XI. SYTUACJA NADGRANICZNA.
Zatrzymano obywatela niemieckiego, który przekroczył granicę do Polski po wygaśnięciu ważności wizy. XII. SZPIEGOSTWO I DYWERSJA. Sprawozdanie negatywne.

XIII. RÓŻNE.
W tygodniu sprawozdawczym było 6 pożarów, z czego 3 jednego dnia. Przyczyną we wszystkich wypadkach była wadliwa budowa kominów. W czterech wypadkach pożar udało się zlokalizować bez większych strat. W jednym tylko wypadku, mianowicie w nocy dnia 19 [bm.], pożar strawił cały barak na Oksywiu, ubezpieczony w Towarzystwie „Westa” na 10 000 złotych, z urządzeniem wewnętrznym ubezpieczony[m] na sumę 20 000 złotych.
W dniu 18 bm. Józef Lange z Tempcza (pow.[iat] Morski), zatrzymany przy kradzieży węgla, usiłował powalić na ziemię i rozbroić policjanta. W dniu 16 bm. zatrzymano kupca Ludwika Senidowicza z Poznania (Garbary 5), za uprawianie w pociągu gry hazardowej w karty. Dnia 17 bm. postrzelił się w lewą rękę i lewą nogę marynarz Fritz Arendt ze statku niemieckiego „Indra”, oglądając na stole w restauracji Machczyńskiego rewolwer. W dniu 15 bm. podczas bójki ranny nożem w rękę został Kozłowski. Sprawcę [zajścia] – Ambroszczyka zatrzymano. Dnia 14 bm. podczas awantury i bójki w „Café London” zraniony w czoło butelką od piwa został marynarz norweski Daniel Hansen. Dnia 18 bm. do restauracji [„Pod Dębem” Jakuba] Wojewskiego przybyli pijani monterzy, żądając wódki, [a] gdy im odmówiono wszczęli bojkę, w czasie której usunięto ich z lokalu. Obydwaj monterzy z bójki wyszli silnie pokaleczeni, otrzymując każdy po kilka ran ciętych w głowę. W dniu 14 bm. podczas ładowania towarów wpadł do luku okrętu i odniósł poważne obrażenia cielesne robotnik Franciszek Rendziak. W dniu 20 bm. Wiktor Litwiński uległ nieszczęśliwemu wypadkowi przy ładowaniu węgla w porcie i złamania lewej nogi w dwóch miejscach oraz uszkodzenia prawej nogi. Walenty Kurzepa podjął nieprawnie z Urzędu Pocztowego 50 zł gotówką, podając się za Jana Kurzepę.


Raport 3. Sprawozdanie sytuacyjne za czas od 7 do 14 lutego 1929 roku

Sytuacja w porcie w Gdyni w lutym 1929 r. poprawiła się dzięki transportom węgla i pracy łamacza lodu, choć mrozy utrudniały żeglugę. Związek Zawodowy Robotników Transportowych działał mimo trudności, a lokalna prasa była bezbarwna. Najpoważniejszym problemem były nasilone kradzieże węgla, których nie nadążał rozpatrywać przeciążony sąd grodzki

I. Sytuacja ogna.
Na miejscowym rynku pracy w porcie sytuacja poprawiła się o tyle, że transporty węglowe nadeszły w dosta­tecznej mierze, wobec czego ruch przeładunkowy przybrał normalne rozmiary. Wprawdzie panujące mrozy powodują zamarzanie nie tylko Zatoki [Gdańskiej], ale i [portowych] basenów wewnętrznych, utrudniając swo­bodny ruch statków, tym niemniej jednak praca holowników i specjalnie ze Szwecji sprowadzonego łamacza lodu nie dopuszczają do przerw w ruchu okrętów. Odprężenie pomiędzy robotnikami wywołały zwłaszcza wiadomości z [Górnego] Śląska o ingerencji rządu w zatargu między pracodawcami i pracobiorcami i o odwołaniu zamierzo­nego strajku. O słuszności moich spostrzeżeń odnośnie [do] rozgoryczenia pomiędzy członkami robotniczych spółdzielni mieszkaniowych miał możność Pan Wojewoda przekonać się osobiście w dniu 11 bm.

II. Przegląd prasy.
„Dziennik Gdyński” i „Gazeta Gdańska” upodobniły się do siebie jeszcze bardziej. Jak dzisiaj jest to jedno wydawnictwo pod dwoma różnymi tytułami. „Gazeta Morska” w dalszym ciągu szwankuje, zarówno co do samej organizacji, jak i ilości i jakości danych odnośnie [do] polskiej ekspansji morskiej. „Dziennik Gdyński” artykułów politycznych nie umieszcza. „Gazeta Morska” podaje je o charakterze prorządowym.

III. Polski ruch polityczny. Bez zmian.

IV. Polskie związki i organizacje społeczne. Istotnych zmian nie było.

V. Sekty religijne. Sprawozdanie negatywne.

VI. Mniejszości narodowe.
Materiał podany w sprawozdaniu z 7 bm. znajduje swoje potwierdzenie w memoriale wystosowanym do Pana Wojewody przez Stowarzyszenie Samodzielnych Rzemieślników i Mniejszych Przemysłowców w Gdyni. Memoriał ten, ogłoszony w numerze 35 „Dziennika Gdyńskiego” przedkładam w załączniku. Poza tym w dniu 10 lutego br. odbyło się zebranie członków Zjednoczenia Zawodowego Polskiego, na którym poruszono również między innymi sprawę zatrudnienia w Gdyni w charakterze starszych robotników, dozorców, bosmanów i marynarzy, obywatel gdańskich i obywateli Rzeszy. W dniu 12 bm. zgłosili się do mnie przedstawiciele Zjednoczenia Zawodowego bym w tej sprawie ingerował u pracodawców. Ponieważ przyniesiony przez przedstawicieli Zjednoczenia materiał dowodowy okazał się niekompletny, zabrali go z powrotem, z tym jednakże, że w najkrótszym czasie przedłożony [przez] mnie zostanie wykaz firm, zatrudniających obywateli niepolskich. Poza tym zgłaszali się gdańszczanie do [Adama] Słupskiego, właściciela hotelu i restauracji, budującego obecnie palarnię kawy, proponując mu więk­szą pożyczkę na stosunkowo niski procent. Słupski propozycję odrzucił. Nie odrzucił [jej] natomiast [Stanisław] Lisiecki właściciel domu i kawiarni „Grand Cafe” przyjmując od gdańszczan pożyczkę w wysokości 50 000 [zł]. W zamian miał się między innymi podobno zobowiązać do podawania w swym lokalu tylko piwa gdańskiego. Przedstawiciel browarów gdańskich w Gdyni [niejaki] Vogel, wg zebranych przez Urząd Bezpieczeństwa danych rozporządza dowolnie, zarówno terminami płatności, jak i cenami, byle tylko rynek zdobyć dla wyrobów gdań­skich. W większości sklepów w Gdyni spotyka się jeżeli nie wyłącznie, to w znacznej większości towary gdańskie.

VII. Ruch wywrotowy i przestępczość. Sprawozdanie negatywne.

VIII. Ruch zawodowy.
Sytuacja od ostatniego zebrania nie [uległa] zmianie. Pertraktacje pomiędzy pracodawcami i Zjednoczeniem Zawodowym jeszcze nie [zostały] rozpoczęte. W dziale marynarzy, organizowanie ich w Zjednoczeniu Zawodo­wym, posuwa się naprzód, aczkolwiek z większymi przeciwnościami niż należało przypuszczać. Związek Zawodowy Robotników Transportowych Oddział Marynarzy trzyma się w dalszym ciągu. W dniu 12 bm. korzystając z obecności w Gdyni Dyrektora Departamentu Morskiego p. [Teodozego] Nosowicza, [Związek] wysłał delegacje by Urząd Morski [w Gdyni] podjął się organizowania z pośród członków Związku Transportowców załóg, czy to dla nowych statków polskich, czy też uzupełnienia załóg statków obcych.

IX. Strajki. Sprawozdanie negatywne.

X. Stan bezpieczeństwa.
Na skutek panujących mrozów zwiększyła się w znacznym stopniu ilość kradzieży, zwłaszcza tzw. węglowców. Węgiel kradną nie tylko robotnicy zatrudnieni przy przeładunku, ale jeszcze w większym stopniu rozmaici włóczędzy, których napływ do Gdyni ustawicznie wzrasta, pogarszając stan bezpieczeństwa. Kradzież węgla doko­nuje się nie tylko przez wyrzucanie brył węglowych z wagonów, ale również podjeżdżanie w biały dzień wozami czy platformami pod wagony, a nawet zdarzały się wypadki podjeżdżania pod dźwigi przeładunkowe, skąd sypano węgiel wprost na furgony. W samym mieście szereg składów zajmuje się skupowaniem skradzionego węgla. Dziennie Policja [Państwowa] zatrzymuje o kilkadziesiąt centnarów metrycznych węgla pochodzącego z kradzieży. Sprawy przeciwko winnym kierowane są do Sądu [Grodzkiego w Gdyni], jednakże wobec nadmiernego obciążenia Sądu [Grodzkiego] w Gdyni, rozpoznanie spraw następuje po kilku, czy kilkunastu tygodniach, co w danej chwili na ukrócenie przestępczości dodatnio nie wpływa. Za czas od 7 do 13 bm. Zanotowano[:] 61 kradzieży, w czym jedną z włamaniem [na] przeciętnie 10 kradzieży. Spraw zza opilstwo wszczęto 11, za wykroczenie przeciwko przepisom meldunkowych 3, o ruchu kołowym 2, sanitarnym 8, budowlanym 1, przemysłowym 1, za nieprzestrzeganie godzin w handlu 2. Pożarów zanotowano 2, które straży ogniowej udały się umiejscowić i ugasić bez spowodowania większych strat.

Wojenna historia gdyńskiego portu

Wojenna historia gdyńskiego portu.

25 września (czwartek) na godzinę 17:30 zapraszamy do Biblioteki Wiedzy (ul. Świętojańska 141, wejście od ul. Biskupa Dominika) na spotkanie poświęcone historii gdyńskiego portu w czasie II wojny światowej.

Podczas wydarzenia przedstawione zostaną przygotowania do obrony i wydarzenia z września 1939 roku, a następnie losy portu w latach okupacji niemieckiej. Uczestnicy poznają także skalę przekształceń oraz zniszczeń, jakie przyniosła portowi zarówno okupacja, jak i walki o Gdynię w marcu 1945 roku. Spotkanie ukaże również dzieje ludzi – robotników portowych, inżynierów i mieszkańców, których życie było nierozerwalnie związane z portem, a których wojna dotknęła w sposób szczególnie dramatyczny.

Serdecznie zapraszamy wszystkich zainteresowanych historią Gdyni i jej portu.

Spotkanie poprowadzi Krzysztof Chalimoniuk – pracownik Biblioteki Wiedzy, autor facebookowych cykli “Z archiwum Biblioteki Wiedzy” oraz “Oczy i uszy Gdyni”, a także prowadzący podcastu “Morskie opowieści – rozmowy o Gdyni”, realizowanego przez naszą Bibliotekę. Wraz z dr. Jarosławem Drozdem odpowiedzialny za opracowanie publikacji Raporty sytuacyjne Komisarza Rządu w Gdyni 1929-1939.

Wstęp wolny.

Statek poszedł na dno w porcie gdyńskim — zgnieciony przy nabrzeżu przez s/s „Puck”

W porcie gdyńskim podczas manewru s/s „Puck” zgniótł przy Nabrzeżu Pilotowym stary parowiec „Transport”, który w osiem minut zatonął; załoga ocalała. Wrak zabezpieczono i planowano jego wydobycie pływającym dźwigiem, a strata okazała się szczególnie dotkliwa, bo statek nie był ubezpieczony.

Wczoraj o godz. 17.30 wydarzył się w porcie gdyńskim niezwykły i bardzo poważny w skutkach wypadek żeglugowy. Przy Nabrzeżu Pilotowym stał przycumowany stary statek typu rzecznomorskiego, parowiec „Transport”, będący własnością prywatnego armatora p. Wilgórskiego. Jednostka ta, o pojemności 161 t rejestrowych brutto, została zbudowana w 1882 r., a więc 55 lat temu, mimo to jednak bez zarzutu pełniła służbę nawigacyjną, kursując z towarami w żegludze przybrzeżnej między Gdynią a Gdańskiem. O wspomnianej godzinie przybył do Gdyni z Rotterdamu statek „Puck”, który miał zatrzymać się przy Nabrzeżu Francuskim. Aby zająć przewidziane dlań miejsce, musiał w basenie portowym wykonać zwrot. W czasie tego manewru ciężko załadowany „Puck” najechał rufą na przycumowany przy nabrzeżu parowiec, miażdżąc mu burtę na szerokości blisko 2 metrów i zadając śmiertelną ranę. W ciągu ośmiu minut „Transport”, spowity w obłoki pary z rozdartych rur, poszedł na dno. O ratowaniu statku w tych warunkach mowy być nie mogło. Szczęściem było jeszcze to, że załoga — składająca się z właściciela i jednocześnie kapitana statku, jego żony oraz trzech marynarzy — zdołała wydostać się na brzeg bez szwanku. „Puck” wyszedł z wypadku z jedynie lekko powgniatanymi płytami poszycia. Niezwłocznie po awarii Wydział Ratowniczy „Żeglugi Polskiej” wszczął akcję w celu zabezpieczenia wraka przed wywróceniem się. Przytroczono go mocno do nabrzeża, przy którym obecnie posępnie sterczy z wody jedynie maszt. Nad wrakiem czuwają holowniki „Tytan” i „Bizon”. Waga zatopionego parowca wynosi około 100 ton bez ładunku. Sam ładunek był niewielki: zaledwie 5 ton mąki i 7 ton węgla. Dziś rozpoczęte będą prace nad wydobyciem statku z dna basenu na powierzchnię. Czynność tę prawdopodobnie uskuteczni dźwig pływający, sprowadzony z Gdańska; dźwig stoczni gdyńskiej ma bowiem maksymalną nośność tylko 75 ton. Dramatem właściciela „Transportu” jest to, iż statek nie był ubezpieczony.

Wywrócenie dźwigu portowego nr 2

W nocy z 13 na 14 listopada 1930 r. huragan przewrócił w Gdyni dźwig mostowy nr 2

W nocy z dnia 13 na 14 listopada 1930 r. został w Gdyni przewrócony przez huragan dźwig mostowy nr 2. Tak mocnego wichru, jak w tym dniu, nie było na Bałtyku przez wiele lat.
Siła jego osiągnęła maksymalny stopień 12, co powoduje ciśnienie na 1 m2 228 kg i wyżej. W ytrzymałość dźwigu była obliczona na ciśnienie 150 kg na 1 m2. Norma ta w okresie budowy dźwigu (1926.) była uważana za właściwą i dopiero częste w ostatnich latach wypadku runięcia dźwigów pod naporem wiatru (Szczecin., Hamburg, Rotterdam, Kopenhaga) zmusiły inżynierów do powiększenia norm odporności ponad 200 kg na 1 n r. Dodać jeszcze należy, że wywrócony dźwig gdyński zdążył już przez cztery
lata pracy prawie całkowicie zamortyzować się // “Pomorze i Gdynia” 1930, nr 22.

Trzeci sprawca napadu na marynarza holenderskiego został aresztowany

Trzej gdyńscy „tasiemkarze” pobili i obrabowali marynarza holenderskiego; policja szybko ujęła całą trójkę, która trafiła do więzienia w Wejherowie

Jak donosiliśmy w ostatnim numerze na marynarza holenderskiego Jakuba Grotha, przechodzącego ul. św. Piotra napadło trzech gdyńskich „tasiemkarzy”, którzy pobili dotkliwie Holendra i zrabowali mu kilka paczek papierosów i 5 złotych. Dwóch sprawców napadu, a mianowicie Stanisława Tomczyka i Leona Lipkowskiego ujęto zaraz po napadzie, przy czym bandyci skuci w kajdany i odprowadzani do aresztu usiłowali zbiec. Odprowadzający ich posterunkowy po parokrotnym wezwaniu zatrzymania się musiał użyć broni palnej, raniąc lekko w ramię Tomczyka. Na drugi dzień po napadzie policji gdyńskiej udało się ująć trzeciego napastnika w osobie Lucjana Godlewskiego. Cała dobrana trójka została przewieziona do więzienia w Wejherowie, skąd będzie odpowiadać za zuchwały napad bandycki // Gazeta Gdańska 1938, nr 13, s. 6

Niefortunni podróżnicy

Trzej młodociani bezrobotni z Gdyni ukradli kuter „Gdy 58”, planując ucieczkę za ocean; następnego dnia jednostkę odzyskano, a sprawców zatrzymano

W nocy z soboty na niedzielę skradziono tu motorowy kuter rybacki „Gdy 58”. Wczoraj popołudniu posterunek policji w Helu doniósł, że jeden z rybaków gdyńskich zauważył na morzu skradziony kuter i zdołał go zająć przy pomocy swoich ludzi. Okazało się, że kuter skradło 3 młodocianych bezrobotnych z Gdyni — Michał Kaczorowski, Paweł Hoffmann i Edward Połać. Na pokładzie mieli oni ze sobą walizki z rzeczami i jedzeniem i zamierzali szukać szczęścia na drugiej półkuli. Niefortunnych podróżników policja helska odstawiła do więzienia sądowego w Pucku, a kuter odholowano do Gdyni i zwrócono właścicielowi / S. B. // Kurjer Poznański 1933, nr 14, s. 2

Raport 2. Sprawozdanie sytuacyjne za czas do 7 lutego 1929 roku

Zimowe śnieżyce wstrzymały dowóz węgla do Gdyni, ograniczając pracę w porcie do 2–3 dni tygodniowo i zatrzymując 28 statków; napięcia po opóźnieniach zasiłków uspokoiła interwencja władz. Budownictwo stanęło, ceny placów spadły o 30–40%, a handel dławi brak gotówki i niesolidni dłużnicy. Na rynku prasy debiutuje „Gazeta Morska”, a równolegle rosną obawy przed ekspansją firm z obszaru WM Gdańska. Związki żądają 1,30 zł/h, lepszego oświetlenia i zaplecza w porcie (pracodawcy proponują 1,25 zł). Policja wzmacnia działania; bezrobocie to ok. 800 osób w mieście (ok. 3300 w okręgu), odnotowano też pojedyncze aresztowania i niewielkie pożary.

2

I. Sytuacja ogólna.
Okres sprawozdawczy większego ożywienia nie wykazał. Wspomnieć jedynie należy o pewnym wrzeniu wśród bezrobotnych, którym Okręgowy Zarząd Funduszu Bezrobocia zwlekał zbyt długo z wypłatą zasiłków. Wrzenie po-wyższe, dzięki wkroczeniu we właściwym momencie władz administracyjnych, zlikwidowano i umysły uspokojono. W ostatnich dniach, na skutek panujących w głębi kraju zadymek śnieżnych i mrozów [oraz] wynikłych z tego powodu trudności kolejowych, obniżył się do minimum dowóz węgla do Gdyni. Ponieważ zapasy na torach, które normalnie przynoszą 6 do 9 000 ton, dawno już się wyczerpały, siłą rzeczy wynikł stan, że robotnicy, nie mając co przeładowy­wać, pozbawieni są pracy. Część z nich pracuje zaledwie 3 dni w tygodniu, część 2 [dni]. Ogólna ilość okrętów czekających na załadunek w porcie wynosi 28. Pierwsze transporty węgla spodziewane są dzisiaj w godzinach popo­łudniowych. Mimo trudnej sytuacji finansowej, spowodowanej brakiem pracy, wśród robotników panuje spokój. Zdenerwowanie natomiast wywołują wiadomości nadchodzące z [Górnego] Śląska o przygotowaniach do strajku w kopalniach. Robotnik portowy bowiem zdaje sobie sprawę, że strajk w kopalniach to pozbawienie go na dłuższy czas zarobku w Gdyni, to ewentualne zmniejszenie się eksportu, a tym samym i w przyszłości przeładunku.
W dziale budowlanym panuje zastój, spowodowany mrozami. Ogólnie jednak wyczuwa się i tu zdenerwowanie z braku wiadomości, jakie kredyty przeznaczone zostaną na budowę Gdyni. Wprawdzie przedstawiciele Komitetu Rozbudowy przywieźli z Warszawy pomyślną wiadomość o zamierzeniu przeznaczenia na cel powyższy 10 milio­nów zł, tym niemniej jednak depresji to nie rozwiązało. Zastój w ruchu budowlanym przyczynił się do obniżenia [wartości] placów o 30-40% z dalszą tendencją zniżkową. W dziale handlowym w dalszym ciągu brak pieniędzy oraz słyszy się narzekania na niesolidność kupujących na kredyt. Nie tylko w Gdyni, ale i na całym Pomorzu uro­biło się zdanie, że nabywcy gdyńscy należą do najmniej solidnych Polsce.
Brak solidności w regulowaniu swych zobowiązań jeszcze bardziej utrudnia sytuację handlu. Nie można pomi­nąć milczeniem rozgoryczenia, jakie coraz bardziej utrwala się sferach urzędniczych z przyczyny przewlekania przez Ministerstwo Robót Publicznych przydziału terenu dla spółdzielni mieszkaniowych. Tylko osobiste wpływy poszczególnych ludzi działają hamująco i nie dopuszczają do przerzucania całej sprawy na łamy pism. W ostatnich dniach zwracali się do mnie przedstawiciele robotniczych spółdzielni mieszkaniowych, celem poinformowania mnie o zamiarze zlikwidowania spółdzielni. Przyczyną [jest] nieprzydzielenie terenów przez państwo i sprzeciw władz wojskowych na przydział organizacjom robotniczym terenów miejskich na Oksywiu. Sprawa hotelu robot­niczego na Grabowie zaczyna już być przez organizacje robotnicze poruszana jako ilustracja niepoważnego traktowania przez władze zagadnień robotniczych. Dla okazania na zewnątrz, że władze interesują się sprawami robotniczymi wybudowano hotel robotniczy, ale budowę wykonano w ten sposób, że z nastaniem mrozów robot­nicy musieli z hotelu uciekać z przyczyny zimna panującego wewnątrz, mimo palenia w piecach.

[II. Przegląd prasy.]
Z dniem 1 lutego br. ukazał się pierwszy numer „Gazety Morskiej” drukowanej w Poznaniu, a wydawanej przez spółkę wydającą „Gazetę Poznańską i Pomorską”, której nazwę zmieniono jednocześnie na „Gazetę Zachodnią”. Inicjatorzy utworzenia „Gazety Morskiej” zdawali sobie całkowicie sprawę, że przez szereg pierw­szych miesięcy będzie ona wymagać finansowej pomocy. Dlatego też na szeregu zebrań, jakie się odbywały, czy to u mnie w Gdyni, czy też na terenie [WM] Gdańska, starano się nakłonić firmy do zadeklarowania pewnych kwot, których łączna wysokość sięga 30 000 zł. Pewne firmy deklarują swoje poparcie, inne natomiast ociągają się do czasu wyrobienia sobie zdania o „Gazecie Morskiej”. By nie rozbijać z trudem scementowanej jedności w Gminie Polskiej w [WM] Gdańsku, postanowiono wykupić od dotychczasowego właściciela, p. [Jana] Teski, wychodzącą na terenie [WM] Gdańska „Gazetę Gdańską -Echo Gdańskie”. Uczyniono to jedynie ze względu na Gminę Polską, w której dwa zwalczające się dzienniki miejscowe mogłyby wywołać rozłam. Z punktu widzenia kupieckiego nie było bowiem racji wykupywanie dziennika deficytowego, bijącego 1 500 egzemplarzy, drukowanego w Bydgoszczy jako odbitka „Dziennika Bydgoskiego”. Mimo powyższych tendencji, część dawnych pracowników „Gazety Gdań­skiej”, z karanym przez sądy niemieckie za kradzież [Tadeuszem] Ziółkowskim na czele, w oparciu o pewne kapita­ły polskie w [WM] Gdańsku, porozumiało się z [Bolesławem] Kiełbratowskim, właścicielem wychodzącego w Gdyni „Dziennika Gdyńskiego” i rozpoczęło wydawnictwo nowego dziennika pod nazwą „Gazeta Gdańska -Dzien­nik Gdyński”. Nowe to wydawnictwo drukowane w Gdyni, w redakcji „Dziennika Gdyńskiego” daje ten sam materiał co i „Dziennik Gdyński”. […] [Jaką rolę spełni] „Gazeta Morska” w życiu społeczeństwa polskiego na wybrzeżu na razie przesądzać trudno. Pierwsze, jednakże numery nie wykazują dużego zainteresowania się sprawami morza; być może jest to wina błędów organizacyjnych, czy też nienależytego jeszcze skompletowania personelu redakcyjnego.

III. Polski ruch polityczny.
W okresie sprawozdawczym nie notowano ważniejszych przejawów życia politycznego.

IV. Polskie związki organizacji społecznych.
Towarzystwo Powstańców i Wojaków inicjatywy żadnej w pracy nie wykazuje. Związek Strzelecki po przesi­leniu reorganizacyjnym liczy około 20 członków [-] ludzi karnych i zgranych członków odbywających tygodniowe ćwiczenia. Władze wojskowe przechodzą z dużym poparciem dla tej organizacji. Towarzystwo Gimnastyczne „Sokół” ćwiczenia odbywa w sali „Polskiej Riwiery”. Duch na ogół panuje w organizacji dosyć mocny. Związek Rzemieślników odbywa normalne zebrania organizacyjne celem rozszerzenia swej organizacji na wszystkich rzemieślników polskich w Gdyni. Ilość członków liczy obecnie ponad 80.

V. Sekty religijne. Sprawozdanie negatywne.

VI. Mniejszości narodowe.
W miarę rozwoju miasta i życia gospodarczego w Gdyni następuje coraz silniejszy dopływ elementu niemiec­kiego, przeważnie z obszaru Wolnego M[iasta]. Gdańska. W całym szeregu firm polskich w Gdyni, jako urzędnicy, czy też jako robotnicy wykwalifikowani, zatrudniani są obywatele gdańscy, z których większość nie włada nawet językiem polskim. Również szereg firm gdańskich zakłada wspólnie z obywatelami polskimi spółki jawne, czy ciche, które pod polskimi firmami „etablują” się w Gdyni. Jeżeli się do powyższego doda, że cały szereg robót poważ­niejszych powierza się do wykonania firmom niepolskim, mającym swe siedziby poza obrębem Gdyni, bardzo często na obszarze Wolnego M[iasta]. Gdańska, to możemy urobić sobie obraz przenikania niemczyzny do jedynego tworzącego się w Polsce miasta portowego. Przedstawiciele firm polskich w rozmowie ze mną, skarżą mi się usta­wicznie na silne współzawodnictwo firm niemieckich na przetargach, które w wypadkach złożenia ofert wyższych od firm polskich, po ustaleniu tego obniżają je natychmiast poniżej poziomu firm polskich, byle tylko robotę otrzymać. Straty wynikłe z powyższego mają firmom niemieckim być wyrównywane z tajnego funduszu 10 milio­nów dolarów, przeznaczonego przez organizacje niemieckie na podtrzymanie niemczyzny w zachodnich województwach [RP]. Zrozumiałą jest rzeczą, że firmy niemieckie zatrudniają tylko Niemców [-] obywateli Rzeszy, czy też Wolnego M[iasta]. Gdańska. Tym się też tłumaczy coraz częściej rozbrzmiewający język niemiecki na ulicach Gdyni, tam bardziej, że nie władając językiem polskim robotnicy wykwalifikowani tylko po niemiecku porozumiewają się z polskimi robotnikami wykwalifikowanymi.
Moim zdaniem miarodajne władze winny się wypowiedzieć, czy wskazane jest tolerowanie dalszego napływu do Gdyni obywateli niepolskich, nie w roli kapitalistów, tworzących nowe placówki życia gospodarczego, a w roli pracobiorców, odbierających zarobki robotnikom polskim. Przy zastosowaniu w Gdyni tych samych utrudnień
[w] stosunku do obywateli gdańskich, a tym bardziej obywateli Rzeszy, jakie na terenie [WM] Gdańska stosują organy policyjne do obywateli polskich, można by z dużym powodzeniem zmniejszyć ilość zatrudnionych w Gdyni obywateli gdańskich. W ostatnich czasach do okolic Gdyni i na terenie samej Gdyni przenikają emisariusze banku holenderskiego, proponującego pożyczki oprocentowane w stosunku 4 do 100 rocznie. Wg niesprawdzonych jeszcze wiadomości, właściciel majątku Rekowo w powiecie Morskim, [Paweł] Mahnke, były oficer armii niemiec­kiej, udziela małorolnym, jako mąż zaufania banków niemieckich, pożyczek na 2% rocznie. Pieniądze Mahnke otrzymywać ma z Lęborka via Gdańsk.

VII. Ruch wywrotowy [i] przestępczość. Sprawozdanie negatywne.

VIII. Ruch zawodowy.
Zjednoczenie Zawodowe Polskie z dniem 31 stycznia br. wypowiedziało na 1 marca br. umowę, obowiązującą pomiędzy pracodawcami i pracobiorcami na terenie portu. Pertraktacje pomiędzy stronami rozpoczną się praw­dopodobnie 10 bm. Główne żądania Zjednoczenia to podwyższenie płacy do 1,30 zł za godzinę, wybudowanie przez pracodawców poczekalni i stołówki w porcie oraz lepsze oświetlenie w nocy terenów pracy. Wszystkie te wymagania, moim zdaniem, są do przyjęcia. Silniejsze oświetlenie terenów pracy nocą jest konieczne i gdyby tego nie wysunęli robotnicy, uczyniłyby to władze administracyjne, a to ze względu na bezpieczeństwo pracują­cych. Ilość bowiem nieszczęśliwych wypadków z 26 w roku 1927 podniosła się do 84 w roku 1928. Znaczna więk­szość wypadków zachodzi nocą, z braku należytego oświetlenia. Wprawdzie w roku 1928 powiększył się znacznie ruch towarów porcie, tym niemniej ilość nieszczęśliwych wypadków uważać należy za nadmiernie wysoką. Wybu­dowanie na terenie portu poczekalni, w której ewentualnie mieściłaby się i stołówka [dla] robotników pracują­cych, uważać należy również za rzecz niezbędną z punktu widzenia państwowego. Poczekalnia taka byłaby jed­nocześnie i giełdą pracy, gdzie skupiliby się wszyscy robotnicy, poszukujący zajęcia. Dzisiaj takim miejscem spełniającym rolę giełdy jest przejazd kolejowy w porcie. Tu grupują się wszyscy, którzy są do wynajęcia. I tam też kierują się przodownicy poszczególnych firm, by uzupełnić nową zmianę, względnie, aby wynająć ponad nor­malną ilość robotników. Oczekiwanie to w obecnych warunkach odbywa się [w] deszczu, śniegu czy [na] mrozie w zimie, lub też na wietrze i słońcu w lecie. Brak stołówki, gdzie robotnicy mogliby spożyć przyniesiony ze sobą posiłek lub też odpocząć w czasie przysługującej im przerwy podczas pracy, nie wpływa dodatnio na ich zdrowie, ani też przyczynia się do powiększenia wydajności pracy.
Odnośnie [do] stawek płacy, to w ostatnich dniach zauważyłem pewien zwrot ze strony pracodawców. Gdy przedtem bowiem pan [Lucjan] Byczkowski, jako przedstawiciel pracodawców, w rozmowie ze mną ustosun­kował się dosyć przychylnie do stawki 1,30 zł za godzinę, to podczas ostatnich rozmów wysuwa stawkę 1,25 zł, traktując stawkę 1,30 [zł] jako zbyt wygórowaną. Stawkę 1,25 zł po podniesieniu się wydajności robotników podniesiono by również po kilku miesiącach do 1,30 zł. Mam wrażenie, że zmiana ta zaszła w rozmowach prze­prowadzanych przez pana Wyszkowskiego z jednym z panów przedstawicieli z Ministerstwa Przemysłu i Handlu. Ze swej strony, obejmując całokształt zagadnień robotniczych w Gdyni, uważam za swój obowiązek podkreślić konieczność uregulowania sprawy płac robotniczych na czas dłuższy i nie pozostawiania jej nadal otwartą. Muszą bowiem liczyć się z tym, że Związek Robotników Transportowych nie dał za wygraną i zamierza w najbliższym czasie przerzucić do Gdyni Sekretariat Okręgowy. Zamierza tu usadowić sztab ludzi wyrobionych już w tworzeniu i przewodzeniu organizacji robotniczych, gdyż zdaje sobie całkowicie sprawę, że mając mocną siedzibę w Gdyni, posiada możność organizowania i promieniowania na całe Pomorze i, że stąd łatwo im utrzymać kontakt z organi­zacjami [z] Europy Zachodniej.
Dlatego też uważam za konieczne definitywne zlikwidowanie sprawy płac robotniczych zanim Okręgowy Sekretariat Robotników Transportowych zostanie w Gdyni utworzony. Ustalenie stawki płac już obecnie na 1,30 zł umocni pomiędzy robotnikami wpływy Zjednoczenia Zawodowego i uczyni ich odpornymi na agitację Związku Robotników Transportowych. I samo Zjednoczenie będzie miało w ręku mocne atuty. Poza tym przy obecnym stanie cen i warunkach pracy, stawkę 1,30 zł uważam za osiągalną i realną. Organizowanie [się] przez Zjednoczenie Zawodowe Marynarzy posuwa się naprzód. Kadra organizacji jest już utworzona i z każdym dniem ktoś, występu­jący ze Związku Transportowców, powiększa jej szeregi. Dziś o godzinie 19.00 odbędzie się przełomowe zebranie, gdzie prawdopodobnie większość marynarzy zadeklaruje swoje wystąpienie ze Związku Transportowców.
Związek Zawodowy Robotników Transportowych definitywnie przestał istnieć. Pieczęć Związku złożono u mnie. Związek Robotników Zawodowych Oddział Żeglugi Morskiej jest w stanie rozkładu. Pracę z ostatnich tygodni cechu­je nerwowość, bezplanowość w posunięciach i determinacja w wystąpieniach na zewnątrz. Ustąpienie z organizacji ludzi, mających wpływ pomiędzy marynarzami, siłą rzeczy musiało wywołać konsternację pomiędzy załogami poszcze­gólnych statków. Obecny zarząd organizacji wszystkich z niej ustępujących, ogłasza jako zdrajców sprawy robotniczej, grożąc zemstą, zdemaskowaniem i ogłoszeniem w prasie wszystkiego, co by mogło ich skompromitować.
Wspomniana wyżej nerwowość i bezplanowość cechowała posiedzenie Zawodowego Związku Transportowców Oddział Żeglugi Morskiej w dniu 31 stycznia br., na którym informowano zebranych, że Ministerstwo Przemysłu i Handlu poleciło Urzędowi Morskiemu w Gdyni angażować na statki ludzi tylko z tylko za pośrednictwem Związku Transportowców. W tej sprawie zdecydowano wysłać delegacje do Urzędu Morskiego, by na statki brani byli tylko członkowie Związku. Zdecydowano również wysłać delegację do Pana Prezydenta Rzeczypospolitej [Ignacego Mo­ścickiego], która przedstawiłaby potrzeby i bolączki marynarzy. Na podkreślenie zasługuje fakt zwracania się Związ­ku Zawodowego Robotników Transportowych Oddział Żeglugi Morskiej o pomoc do organizacji zagranicznych. Gdy mianowicie na s/s „Warta”, znajdującym się wówczas w Anglii, urządzono częściowy strajk, z Gdyni wysłano list podpisany przez Grabowskiego i Szopińskiego, obecnych menedżerów Związku do Cardif[f] do pana Hoodsona, by tamtejsza organizacja spowodowała u władz angielskich rewizję na s/s „Warta”, gdzie bezpieczeństwo marynarzy jakoby wykazywało pewne braki, a to z tej przyczyny, że szalupa na lewej burcie jakoby nie miała być w stanie nadającym się do użytku. Fakt powyższy, moim zdaniem, rzuca należyte światło na działalność transportowców.
Jeżeli faktycznie bezpieczeństwo marynarzy byłoby zagrożone, obowiązkiem polskiej organizacji było powiadomić o tym władze polskie, a nie obce. Ustosunkowanie się gdańskich Freie Gewerkschaften do Związku Transportowców w Gdyni jest w dalszym ciągu tego rodzaju, że często daje wiele do myślenia. Rady bowiem i wskazówki jak winien postąpić związek w obecnym stanie przełomu udzielane są z [WM] Gdańska. Dlatego też należy dążyć do zorganizowania marynarzy w ramach Zjednoczenia Zawodowego, któremu, moim zdaniem, w obecnej fazie udzielić trzeba jak najsilniejszego poparcia. Abstrahując od jego platformy społecznej, zyskujemy tę pewność, że nie pójdzie on pod komendę wpływów międzynarodowych.

[IX.] Bezrobocie
Bezrobocie na terenie Gdyni obejmuje obecnie około 800 osób, z czego do Funduszu Bezrobocia zgłosiło się zaledwie 325. Bezrobocie w całym okręgu, to jest powiatach: morskim, kościerskim, kartuskim i Gdyni wynosi około 3300 osób.

[X.] Stan bezpieczeństwa. Sprawozdanie negatywne.
Powiększenie obsady Komisariatów [Policji Państwowej] w Gdyni pozwoliło intensywniej pchnąć sprawę bezpieczeństwa w [mieście]. Wprawdzie pomiędzy elementem przydzielonym jest dużo ludzi jeszcze nie wyszko­lonych, tym niemniej tworzą oni już odciążenie pracy dla pracowników personelu wyszkolonego, który może być użyty z większym natężeniem energii w dziedzinie wykrywania i ścigania przestępców. Tym się też tłumaczy, że w ostatnich tygodniach znaczna część kradzieży, zwłaszcza poważniejszych, została wyśledzona i sprawcy ujęci. Tak np. dokonana w nocy z 5 na 6 bm. kradzież towarów na sumę 7-8 000 zł została wyśledzona już po kilku godzinach, zaś sprawcy w liczbie 11 ujęci tego samego dnia. Dział służby śledczej w dalszym ciągu jest do zorganizowania. Kradzieży w okresie sprawozdawczym zameldowano 74 z tego 4 z włamaniem, protokołów za opilstwo sporządzono 16, z[a] przekroczenie przepisów meldunkowych 34, przekroczenie godziny handlu 8, [za] oszustwa 9, przekroczenie przepisów sanitarnych 3, włóczęgostwo i żebractwo 3, nadmierne pobieranie cen 3 [i] przekroczenie przepisów w ruchu kołowym 6.

XI. Sytuacja nadgraniczna. Sprawozdanie negatywne.

XII. Szpiegostwo i dywersja. Sprawozdania negatywne.

XIII. [Inne.]
Dnia 21 stycznia br. na skutek telefonogramu Wydziału Śledczego [PP] w Krakowie aresztowano w Gdyni Leopolda Pawlika oraz jego kochankę Zofię Prosałównę, którzy skradli w Dębnie (powiat Nowy Targ) 4 000 dolarów. Pożarów notowano 3, które straży ogniowej udało się zlokalizować przed przybraniem groźniejszych rozmiarów.

Endecy rozbijają jedność narodową w Gdyni. Smutne zajście w dniu święta 3-go maja


Opis zakłócenia obchodów 3 maja w Gdyni przez endecję. Doszło do starć z mieszkańcami, byli ranni. Zjazd endecki zakończył się fiaskiem, a autor podkreśla, że Gdynia to miejsce pracy, a nie partyjnych sporów.

Święto, które powinien czcić cały naród polski, zostało wczoraj zprofanowane przez endeków w tak ohydny sposób, że każdy uczciwy obywatel polski powinien z pogardą napiętnować stanowisko obwiepola, to jest tych którzy w dniu wczorajszym z dnia święta narodowego próbowali zrobić partyjne podwórko dla swych interesów.
Gdynia i jej port to miejsce, od ktorego zależy przyszłość państwa.. Jednolity front narodowy, do którego przywiązuje się tak olbrzymią wagę to rzecz pierwszorzędnego znaczenia. Szczególnie jeśli zwróci się uwagę na to, że Gdynia z jednej i z drugiej strony otoczona jest przez wrogą hakatę, która niczego nie szczędzi i wojuje wszelkimi mozliwemi środkami, to nie do pomyślenie jest by naród polski rozczłonkowywał się i był wodą na młyn naszym wrogom.
Klika endeckich macherów jest innego zdania. W dniu święta narodowego postanowili oni manifestować nie siłę narodową lecz siłę partyjną.
Na dzień 3 maja zwołali oni do Gdyni swój partyjny zjazd by tutaj na tym najważniejszym i najniebezpieczniejszym odcinku polskiego morza, walić gromy na rząd Najjaśniejszej
Rzeczypospolitej, i okazywać naszym wrogom naszą niesolidarność narodową.
Zjechało się ze wszystkich miast polskich około 800 osób. I o dziwo, ci którzy zawsze mówią że są partjotami nie wzięli udziału w pochodzie narodowym, lecz rozstawiwszy się po obu stronach ulicy którą przechodził pochód gwizdem i sykiem witali defilujące oddziały Związku Strzeleckiego, Generalnej Federacji Pracy i Przysposobienia Wojskowego.
Czy patrjota polski może pogodzić się z tym by w dniu tak uroczystym w ten sposób postępować z polakami, ludźmi, kórych cały wysiłek skierowany w tym kierunku by z Polski stworzyć swą krwią i mozołną pracą państwo o mocarstwowej potędze.
Tyle o samym pochodzie który był tylko prologiem/ O godzinie 3-ciej popołudniu w saji hotelu Centralnego miały się toczyć obrady zjazdu. Społeczeństwo gdyń skie a w szczególności robotnicy sprowokowani przez endeków na pochodzie chcieli posłuchać mówców z Obwiepold.
Straż endecka przyjęła ich kijami i strzałami rewolwerowemu na co strona ..przeciw na odpowiedziała kamieniami, — rezultat tego kilku pokaleczonych po jednej i drugiej stronie.
Zaznaczyć wypada, że masy obywateli gdyńskich demonstrujących przeciw endecji składały się przeważnie z robotników i marynarzy oraz w bardzo poważnej mie­ze z miejscowej ludności kaszubskiej oraz inteligencji pracującej.
Tyle o zajściach, tak smutnych i bolesnych dla serca każdego uczciwego polaka.
Jeżeli chodzi o sam zjazd to takowy się nie udał. Po zgryźliwym przemówieniu endeckiego publicysty pana Adolfa Nowaczyńskiego, przemawiał jeszcze pan Bielecki z Warszawy, który w nadzwyczaj agresywnej formie zaatakował obecny rząd i Marszałka Polski Józefa Piłsudskiego, lecz nie zdążył zakończyć swego „cennego” referatu na skutek wywołanej awantury.
Projektowany pochód nie udał się także gdyż zgromadzone tłumy niedopuściły do partyjnej manifestacji. Wobec takiego stanu rzeczy pod osłoną policji małemi grupkami zjazd musiał się rozejść.
Przypuszczać należy że endecji odechce się na przyszłość zwoływać swe zjazdy do Gdyni. Gdynia to miejsce wytężonego wysiłku wszystkich obywateli bez wzglę­
du na przekonania a nie partyjny śmietnik zgangrenowanej partji.
J. B.
Streszczenie
Opis zakłócenia obchodów 3 maja w Gdyni przez endecję. Doszło do starć z mieszkańcami, byli ranni. Zjazd endecki zakończył się fiaskiem, a autor podkreśla, że Gdynia to miejsce pracy, a nie partyjnych sporów.

Uroczysty obchód Konstytucji 3-go maja

Relacja opisuje gdyńskie obchody 3 maja: pochód, mszę, defiladę, udekorowanie uczestników, akademię oraz recytację wiersza inż. Zuskego. Podkreślono udział organizacji społecznych i wojska.

Dorocznym zwyczajem ludność polska i w tym roku obchodziła dzień święta narodowego. Wczesnym rankiem przy sprzyjającej pogodzie przed dworcem kolejowym zaczęły się zbierać organizacje i stowarzyszenia, oraz potężne jak na Gdynię tłumy. Około godz. 10-tej uformował się okazały pochód, który wyruszył do nowego kościoła na uroczyste nabożeństwo. Po nabożeństwie i okolicznościowym kazaniu pochód skierował się na ulicę 10-go lutego gdzie władze miejscowe przyjęły defiladę.
Bardzo dobre wrażenie sprawiały oddziały przysposobienia wojskowego, zwłaszcza oddział Strzelca jednolicie umundorowany, i zachowujący się czysto po wojskowemu.
Liczny udział w pochodzie wzięła Generalna Federacja Pracy, oddziały kolejowe, związki rzemieślników i robotników katolickich oraz Bractwo Strzeleckie.
Po pochodzie, nad morzem odbyło się uroczyste dekorowanie przez p. Starostę Grodzkiego pułk. Pożerskiego w asystencji p. Prezydenta miasta i p. dyrektora Bergera.
Następnie odbyła się akademia urozmaicona programem wokalnem, na której przemawiał p. prezes Berger, który w rzeczowych i głębokich słowach określił przyczyny dla których powstała Konstytucja wskazując na jej olbrzymie znaczenie dla państwa.
Na zakończenie p. inż. Zuske recytował wiersz własnego utworu p. t. “Polska Konstytucja Ducha” treść i forma którego wywarła olbrzymie wrażenie, za co licznie zgromadzeni urządzili mu gorącą owację.
J. B.

Takiej kradzieży jeszcze nie było!

Nurek z Gdyni skradł cynk z … dna morskiego

Sąd Okręgowy w Gdyni rozpatrywał ostatnio sprawę znanego na tut. terenie nurka Sieji oskarżonego o kradzież bloku cynku, będącego własnością jednej z firm spedycyjnych a znajdującego się na dnie morza. Nurek Sieja zaangażowany do wydobycia bloku cynkowego oświadczył po przeprowadzeniu poszukiwań, że bloku nie znalazł, gdy tymczasem wydobył go i sprzedał. Wyrokiem sądu nurek Sieja skazany został na 7 mies. więzienia // Gazeta Gdańska 1938, nr 133, s. 1

Bójka robotników z kontrolerami portowemi

W porcie doszło do bójki robotników z kontrolerem, którego próbowano wrzucić do kanału; sprawę skierowano do prokuratury, a winnych zwolniono z pracy

Onegdaj powstała  onegdaj na terenie portowym. Bijatyka powstała na tle podziału pracy i skutkiem obostrzonej kontroli nad wykonywaniem pracy przez poszczególnych robotników. W ciągu sprzeczki robotnicy – było ich kilku odrazu zamierzali skąpać w kanale portowym jednego z kontrolerów, który tylko dzięki przytomności umysłu nie wpadł do wody. Sprawa oddana została prokuratorji. Zbyt krewcy robotnicy wydaleni zostali z pracy // Gazeta Gdańska „Echo Gdańskie”, 1927.06.14 nr 133, s. 7